Wyścig na torze Silverstone podczas Grand Prix Wielkiej Brytanii kierowcy VERVA Racing Team ukończyli na 4. i 5. pozycji. Patryk Szczerbiński dojechał do mety za Kubą Giermaziakiem, ale i tak uzyskał życiowy wynik w Porsche Supercup. Obydwaj zawodnicy zakończyli wyścig na wysokich, punktowanych miejscach.

Wyścig odbywał się przy pochmurnym niebie, ale na suchym torze. Szanse na podium Kuba stracił na starcie. Po zgaśnięciu czerwonych świateł tylne koła jego Porsche zabuksowały, zostawiając na asfalcie dwa czarne ślady. Wykorzystali to rywale i po pierwszym kółku Polak był piąty. Potem przez długi czas musiał się bronić przed atakami Kevina Estre, podczas gdy tuż przed nim jechał Patryk. Koledzy z ekipy VERVA Racing Team toczyli zaciekły pojedynek. Na czwarte miejsce Giermaziak wyszedł na przedostatnim okrążeniu, wykorzystując błąd Szczerbińskiego.

Patryk rewelacyjnie ruszył z czwartego pola, przebijając się na drugą pozycję. Nie był jednak w stanie utrzymać tempa liderów i wkrótce spadł na czwarte miejsce. Tam przez długi czas dzielnie bronił się przed atakami Kuby. Walka była bardzo emocjonująca, ale przebiegała w duchu fair play. W końcu Szczerbiński musiał uznać wyższość bardziej doświadczonego kolegi z ekipy. Mimo wszystko tempo debiutanta na torze Silverstone oraz jego końcowy wynik są ewenementem, biorąc pod uwagę mniejsze doświadczenie i młody wiek kierowcy.

Kuba Giermaziak: Na starcie straciłem kilka pozycji, a potem jechałem na piątym miejscu i musiałem się bronić przed Kevinem Estre. Wyścig ukończyłem na punktowanym miejscu, ciągle liczę więc na końcowy sukces w klasyfikacji generalnej. Wielkie gratulacje dla Patryka, bo jechał świetny wyścig. Bardzo cieszy mnie jego postawa. Widać, że nasze przygotowanie do wyścigów jest znakomite i procentuje.

– W połowie dystansu jechaliśmy w zasadzie równym tempem i nie byłem w stanie go dogonić. Pod koniec popełnił mały błąd, dzięki czemu go wyprzedziłem, ale pokazał dziś, że w stu procentach zasługuje na to, aby być w VERVA Racing Team. Przed nami kolejne wyścigi, w których również będziemy walczyć o podium.

Patryk Szczerbiński: Start był fantastyczny. Udało mi się odejść z linii naprawdę bardzo dobrze. Byłem drugi, ale wkrótce wyprzedzili mnie bardziej doświadczeni rywale – Sean Edwards i Norbert Siedler, więc spadłem na czwarte miejsce. Szczerze mówiąc byłem tak skupiony, że nie pamiętam dokładnie, jak to się stało.

– Później naciskał mnie przez kilka okrążeń Kuba, ale udało mi się trochę odjechać. W środkowej fazie wyścigu byłem ciut szybszy, a potem znów jechaliśmy w miarę równo. Niestety na przedostatnim okrążeniu dojeżdżając do zakrętu nie wszedł mi bieg podczas redukcji. Zblokowały się tylne koła. Musiałem skontrować i przez połowę zakrętu leciałem bokiem. Wyrzuciło mnie nawet na pobocze. Wykorzystał to Kuba, a ja musiałem jak najszybciej wrócić, aby nie stracić więcej pozycji.

– Do końca już się broniłem i dowiozłem moją pozycję do końca. Piąte miejsce to mój życiowy sukces w tej prestiżowej i wymagające serii. Nie powiedzieliśmy jeszcze ostatniego słowa i mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda mi się stanąć na podium.