Takich sytuacji się nie zapomina. Podczas ubiegłorocznej edycji Rajdu Orlen po przejechaniu ponad 170 kilometrów odcinków specjalnych Zbigniew Staniszewski i Bartłomiej Boba o 0,4 sekundy przegrali podium rajdu z braćmi Bębenek. Mimo znakomitej postawy drugiego dnia i zwycięstwa na ostatnim odcinku specjalnym nastroje na mecie w Płocku były minorowe. Na szczęście czas płynie szybko i przynosi możliwość wzięcia rewanżu. W najbliższy weekend olsztyńsko-krakowski duet powalczy o podium szutrowego Rajdu Orlen, używając znanego kibicom rajdowym Mitsubishi Lancera Evo IX.
Zbigniew Staniszewski: Zazwyczaj jesteśmy przygotowani tydzień przed rajdem, tym razem robimy wszystko w ostatniej chwili, ale jest to pod pełną kontrolą. Docierają już ostatnie części typu klocki, tarcze hamulcowe. Samochód będzie najszybszy, jaki mieliśmy do tej pory w historii naszych startów, między innymi ze względu na nowe hamulce, które otrzymały homologację. Wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniej edycji rajdu, jesteśmy przygotowani aby powalczyć o podium.
Szutry Rajdu Orlen są bardzo trudne i wymagające. Każda pętla jest inna, pierwsza po piaskowych drogach, a druga po twardej warstwie w koleinie, która znajduje się pod piaskami. Trudność polega na tym, że musimy uwzględniać zarówno koleiny jak i dobrą przyczepność warstwy na ich dnie. Jest to trudne i wymagające zadanie, ale przy odpowiedniej technice można pojechać bardzo szybko
Bartłomiej Boba: Startujemy na szutrach, a więc na ulubionej nawierzchni Zbyszka. Mamy za sobą kilkadziesiąt kilometrów przejechanych w warunkach bojowych podczas ostatniego Rajdu Kormoran. Mobilizuje Nas duża stawka zawodników. Pojawią się wszyscy najlepsi w Polsce, więc kandydatów do zwycięstwa będzie wielu. Trasy są wymagające także wszyscy będziemy mieli problemy. Jak to w rajdach bywa wygra ta załoga, która popełni jak najmniej błędów.

