To był weekend pełen wyścigowych wrażeń dla zespołu Volkswagen Racing Polska. Rozegrane na torze Poznań dwie kolejne rundy Wyścigowych Samochodowych Mistrzostw Polski oraz inauguracyjna eliminacja Długodystansowych Samochodowych Mistrzostw Polski podniosły poziom adrenaliny z trofeami. Najważniejszym startem dla zespołu VW Racing Polska podczas tego weekendu był wyścig długodystansowy. Zawody w Poznaniu rozpoczęły tegoroczne zmagania w tym cyklu. W piątek, 29 maja rozegrano kwalifikacje do sobotniego wyścigu trzygodzinnego. Załoga Adam Gładysz/Marcin Gładysz, startująca VW Jetta zajęła w nich 7. miejsce w ogólnej klasyfikacji, piąte wśród polskich samochodów i drugie w klasie. Z kolei drugie auto Volkswagen Racing Polska, VW Golf VI TDI, za kierownicą którego zasiadali Piotr Nowacki oraz jego synowie Adam i Tomasz, wywalczyło 11. miejsce wśród wszystkich ekip i drugie w swojej kategorii.
Na sobotę przewidywano spore opady deszczu i te prognozy się sprawdziły. Zawodnicy walczyli nie tylko ze sobą, ale również w dużej mierze trudnymi warunkami, jako że na skutek śliskiej nawierzchni utrzymanie samochodu na torze było nie lada wyzwaniem. W trakcie rywalizacji nie zabrakło kolizji, a na tor musiał wyjeżdżać samochód bezpieczeństwa. Był to wyścig pełen dramaturgii i kolejność w klasyfikacji zmieniała się jak w kalejdoskopie. Bracia Gładyszowie stanęli w tych warunkach na wysokości zadania. Adam i Marcin jadący w VW Jetta wygrali swoją klasę i przy okazji zajęli wysokie 5. miejsce w klasyfikacji generalnej. Zawodnicy z Tarnowa zostawili za swoimi plecami kilka szybkich załóg, jak chociażby słowackie Porsche 911 RSR czy Audi TT rodem z serii DTM.
Mniej szczęścia miała druga załoga zespołu w VW Golfie VI TDI, chociaż przez cały czas swojego uczestnictwa w wyścigu prowadziła w swojej klasie i szanse na utrzymanie tej pozycji były bardzo duże. Niestety po niefortunnej kolizji z Alfą Romeo GTV i Porsche 997 GT3 Cup teamu Lukas Motorsport, będący aktualnie za kierownicą Volkswagena Adam Nowacki, musiał przerwać walkę. Trzeba jednak przyznać, że jak na debiut, bracia Nowaccy zaprezentowali się rewelacyjnie i udowodnili, że i oni liczą się w walce o tytuł w swojej klasie.
Zawodnicy VW Racing Polska podczas weekendu wystartowali także w Wyścigowych Samochodowych Mistrzostwach Polski. Pod względem emocji sprint dorównał wyścigowi długodystansowemu. Adam Gładysz w piątkowej czasówce wywalczył czwarty rezultat w klasie, a w sobotę poprawił się o jedno miejsce, dopełniając w rezultacie miejsca na podium w III rundzie WSMP. W niedzielę młodszy z braci Gładyszów wystąpił w sprincie za kierownicą opartego na podzespołach grupy VW Seata Leona Supercopa i powtórzył swój rezultat z poprzedniego dnia. Przyjechał na metę trzeci w klasie. Dzięki tym wynikom zawodnik z Tarnowa dalej prowadzi w klasyfikacji D4 do 3500 ccm, zachowując 6 punktów przewagi nad kolejnym kierowcą.
Marcin Gładysz również startował z powodzeniem podczas tego weekendu. W sobotnim wyścigu utrzymał swoje miejsce z kwalifikacji i dojechał na metę zaraz za swoim młodszym bratem, plasując się tym samym na 4. pozycji w klasie. W niedzielę Marcin zamienił się autami z Adamem i pojechał za kierownicą VW Jetty. Miał jednak pecha, gdy w zakręcie Pod Dębami awarii uległa półoś i zawodnik był w stanie już tylko dotoczyć się do mety. Tym samym starszy z braci Gładyszów stracił zajmowaną 3. lokatę i ukończył wyścig jako czwarty. Po tych zawodach zawodnik utrzymał drugą pozycję w punktacji, którą obecnie zajmuje razem z Karoliną Czapką.
Piotr Nowacki, wystawiający do rywalizacji VW Golfa VI w klasie do 2 litrów w wyścigu III rundy WSMP zajął 6. miejsce, rozpoczynając z wywalczonego w czasówce siódmego pola. Z kolei w drugim biegu weekendu kierowca z Trzebiatowa zjawił się na mecie jako siódmy. Po tych zawodach tegoroczny debiutant nadal zajmuje miejsce w pierwszej trójce. Kolejna runda WSMP oraz DSMP odbędzie się pod koniec lipca, również na torze Poznań.
Adam Gładysz: Mogę zaliczyć ten weekend do udanych. W wyścigu długodystansowym wygraliśmy klasę, w sprincie byłem dwukrotnie trzeci. Szczególnie cieszy wyniki z rywalizacji trzygodzinnej. Wygrana była naszym celem i udało się. Warunki podczas wyścigu były jednak bardzo trudne, tym bardziej cieszy uzyskany wynik. Co do sprintu to nie ukrywam, że żeby obronić tytuł Mistrza Polski i utrzymać prowadzenie w tym roku w klasyfikacji WSMP, trzeba będzie dokonywać na torze cudów. Samochody rywali są bardzo szybkie, ale nie dam w tym roku za wygraną. Zawody w Poznaniu powinny się wszystkim podobać. Nie zabrakło dramaturgii, ciekawych i szybkich samochodów. Teraz przed nami dłuższa przerwa w startach, kolejny runda odbędzie się bowiem w lipcu. Chciałbym podziękować całej ekipie technicznej, mojemu tacie, żonie i dzieciom za trzymanie za mnie kciuków oraz moim sponsorom.
Marcin Gładysz: W niedzielnym wyścigu mogę chyba mówić o zmęczeniu sprzętu. Po wyścigu trzygodzinnym i sprincie Jetta była już mocno przeciążona. Pech dopadł mnie na ostatnim okrążeniu, w zakręcie „Pod Dębami”. Ukręciła się półoś i wypadłem na trawę. Z tamtego miejsca dotoczyłem się do mety, tracąc pozycję i oczywiście punkty. Taki jest sport. Myślę, że nie ma takiego zawodnika, którego takie rzeczy omijają. Stało się jak się stało i nie ma się co załamywać, a ponieważ priorytetem był długi dystans, to zawody uznaję ogólnie za udane. Wśród mocnych samochodów zajęliśmy pewne piąte miejsce, a w klasie zdecydowanie wygraliśmy, więc jest to na pewno duży sukces. Okazało się, że mamy dobrze przygotowany samochód i świetnych mechaników. Szkoda tylko, że teraz czeka mnie taka długa przerwa, nie lubię tego. Chciałbym się ścigać jak najczęściej. Może pojadę na jakiś wyścig górski, żeby się rozkręcić.
Piotr Nowacki: W biegu III rundy WSMP wystartowałem na wysychającym torze. Na drugim okrążeniu zauważyłem, że jestem szybszy od zawodnika, który jechał przede mną i wiedziałem, że mogę go wyprzedzić. Na kolejnych zakrętach zaczynałem się do niego zbliżać. Niestety nie miałem wystarczająco dużo miejsca i obróciło mnie, a silnik zgasł. Zareagowałem szybko i zacząłem odrabiać straty. Dojechałem szósty, ale zdobyłem kolejne cenne punkty do klasyfikacji. W wyniku uszkodzeń po długim dystansie w niedzielę nie mogłem wystartować Golfem. Robert Kosiba pożyczył mi swój samochód pucharowy i wystartowałem, po prostu po to, żeby nie stracić punktów. Niestety tym znacznie wolniejszym samochodem pojechałem spokojnie i zająłem 7. miejsce. Po tych zawodach nadal jestem w ścisłej czołówce i nie mogę doczekać się kolejnej eliminacji.
Tomasz Nowacki: Jestem bardzo zadowolony z jazdy w wyścigu długodystansowym. To był mój pierwszy start, więc byłem ostrożny i nie chciałem przedobrzyć na samym początku. Bałem się trochę, że ta pierwsza jazda odbywa się w tak trudnych warunkach. Stwierdziłem, że lepiej trochę przystopować. Na pierwszym zakręcie zaliczyłem kontakt z Alfą i myślałem, że wyląduję na trawie, ale na szczęście tak się nie stało. Jechałem więc dalej i odrabiałem straty. Udało się przebić na pierwsze miejsce w klasie. Nasz samochód co ciekawe, dużo fajniej zachowywał się na deszczu. Również pit stop przebiegł dokładnie tak, jak ćwiczyliśmy. Wtedy wsiadł Adam i to jego spotkały największe przygody.
Adam Nowacki: Zmiana była bardzo szybka, przebiegła idealnie. Po wyjechaniu na tor zdobyłem kilka pozycji. Byłem zdziwiony tym, z jaką łatwością udało mi się wyprzedzić kilka naprawdę szybkich samochodów w takich warunkach. Wiedziałem, że chłopcy z Alfy jadą agresywnie, ponieważ mieliśmy już z nimi kontakt na drugim zakręcie wyścigu. Będąc szybszym, postanowiłem poczekać i wyprzedzić ich na prostej startowej. Przed prawym zakrętem zajechali mi drogę, odbiłem w lewo i w tym momencie doszło do kontaktu z Porsche. Samochód Lukas Motorsport stanął przede mną bokiem, podrzuciło go do góry i zobaczyłem jego całe zawieszenie. Rykoszetem oberwała również Alfa, a ja starałem się jechać między nimi tak, żeby uniknąć dodatkowych kolizji, które mogłyby jeszcze pogorszyć sytuację. Tak zakończył się dla nas pierwszy w tym sezonie wyścig. Szkoda, bo jechaliśmy bardzo dobrze i pierwsze miejsce w klasie było na wyciągnięcie ręki. Właściwie należało tylko dojechać do mety. Niestety, nie udało się.

