rajd rzeszowski, 17. rajd rzeszowski, c2 r2, chmielewski, pleskot, rsmp W dniach 7-9 sierpnia na podkarpackich trasach w okolicach Rzeszowa stawiła się czołówka polskich kierowców rajdowych, aby wystapić w szóstej rundzie Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski. Kręte i bardzo równe asfaltowe odcinki jak żadne inne w kalendarzu RSMP sprzyjały samochodom przednionapędowym. Wśród uczestników zobaczliśymy między innymi powracającego do sportu po kontuzji kręgosłupa Leszka Kuzaja czy Tomasza Kuchara. Obydwaj wystartowali w nowych dla siebie Peugeotach 207 S2000. Jednym z reprezentantów Automobilklubu z Rzeszowa był Jan Chmielewski z Wesem NEO Rally Team, startujący w klasie R2B samochodem Citroen C2 R2. Przed startem kierowca odpowiedział na kilka pytań związanych z Rajdem Rzeszowskim.


Zanim zapytam o przygotowania do Rajdu Rzeszowskiego, chciałbym wiedzieć jak doszło do tego, że reprezentujesz barwy Automobilklubu Rzeszowskiego?

Jan Chmielewski: Rzeczywiście może to dziwić, ponieważ jestem urodzonym krakowianinem, a Kraków jest kolebką sportu samochodowego w naszym kraju, tu działa od stu lat najstarszy polski automobilklub. Ale tak się złożyło, że u progu mojej rajdowej przygody wyciągnęli do mnie pomocną rękę właśnie działacze z Rzeszowa. To oni dali mi szansę, zapewnili mi opiekę i wsparcie, oni stworzyli warunki rozwoju i to im zawdzięczam bardzo wiele. Proszę spojrzeć na aktualny układ tabeli w klasie R2B. Jesteśmy nowicjuszami w RSMP, a znajdujemy się na drugim miejscu w punktacji. Myślę, że nie byłoby tego bez wsparcia, jakie otrzymałem od swego macierzystego klubu i za to jestem bardzo wdzięczny.


Po Rajdzie Subaru zajmujecie 2. miejsce w klasie R2B, z jednym tylko punktem straty do lidera – zapowiada się ostra walka właśnie w Rzeszowie?

Jan Chmielewski: Rzeczywiście, nie będzie łatwo. Pierwsze trzy załogi w klasyfikacji Citroen C2-R2 Team’s Challenge dzielą jedynie dwa punkty różnicy! To bardzo mało i właściwie nic nie jest jeszcze przesądzone. Asfaltowe, wąskie i kręte odcinki na pewno sprzyjają naszym samochodom, natomiast duże znaczenie ma też doświadczenie. Niestety, po zeszłorocznym wypadku w Rajdzie Subaru nie mogłem startować w poprzedniej edycji Rajdu Rzeszowskiego. Nie licząc sytuacji chyba już sprzed 5 lat, kiedy jechałem poza konkursem jako kierowca otwierający imprezę, będzie to nasz debiut w tym rajdzie. Będzie więc ciężko, z jednej strony są więc ogromne emocje związane z występem u siebie i z chęcią osiągnięcia jak najlepszego wyniku. Z drugiej strony kalkulacja, trasy są wąskie i wymagające, a w klasyfikacji jest ciasno, więc najmniejszy błąd może wiele kosztować. Pojedziemy więc rozważnie, ale nie asekurancko. Doping kibiców będzie nam bardzo potrzebny!


Jak zamierzacie się przygotować do Rajdu Rzeszowskiego ?

Jan Chmielewski: Przed rajdem chcemy przeprowadzić testy samochodu pod kątem jazdy na równym asfalcie. Będziemy też pracowali nad optymalnym ustawieniem zawieszenia samochodu. Nasi mechanicy wsparci profesjonalnymi narzędziami NEO na pewno będą mieli trochę pracy. Dodatkowo w czwartek przed rajdem organizator przewidział odcinek testowy. Na pewno na czwartek będziemy gotowi na widowiskowy wieczorny prolog w centrum Rzeszowa i wystawimy do walki samochód dobrze przygotowany. Bardzo zależy nam na dobrym wyniku w Rajdzie Rzeszowskim i na jak najlepszym pokazaniu się przed rzeszowską, a więc naszą publicznością. No i na tym, by naszym sponsorom i macierzystemu klubowi zrobić upominek w postaci świetnego rezultatu. Mamy nadzieję, że auto będzie niezawodne. Najlepiej, jeśli ekipa serwisowa, wyposażona w narzędzia NEO będzie mogła przez cały czas trwania rajdu wykonywać jedynie rutynowe czynności!