Michał Broniszewski i Philipp Peter zostali sklasyfikowani na 6. miejscu w pierwszym wyścigu trzeciej rundy serii International GT Open na słynnym belgijskim torze Spa-Francorchamps, chociaż Polak przyjechał na metę na trzeciej pozycji po fantastycznym pojedynku z Juanem Manuelem Lopezem do ostatnich metrów. Po starcie z czwartego pola jadący na pierwszej zmianie w żółto-czarnym Ferrari Philipp Peter szybko awansował na trzecią pozycję. Tuż za nim jechał Alvaro Barba w bardzo szybkim Aston Martinie. Austriak przez długi czas w znakomitym stylu odpierał ataki rywala. Ten pojedynek był prawdziwą ozdobą pierwszej fazy wyścigu.

Jedenaste okrążenie przyniosło wyjątkowe emocje. Peter dogonił Nicka Tandy i wyprzedził go efektownym, wręcz desperackim manewrem na słynnym zakręcie Eau Rouge, awansując na drugie miejsce, ale po chwili stracił pozycję na rzecz Alvaro Barby. Po 17 okrążeniach prowadzący Gianmaria Bruni, zwycięzca klasy GTE Pro w Le Mans przed tygodniem i Philipp Peter jednocześnie zjechali na obowiązkowy postój w boksach i zmianę kierowców. Michał Broniszewski powrócił na tor na drugim miejscu z minimalną przewagą nad Malucellim, który zastąpił Barbę. Polak we wspaniałym stylu bronił drugiego miejsca, ale na 20 okrążeniu został wyprzedzony przez Włocha w wyraźnie szybszym Aston Martinie.

Końcówka była niewiarygodnie dramatyczna. Michała Broniszewskiego dogonił Juan Manuel Lopez i wydawało się, że bez problemów wyprzedzi Polaka, który desperacko bronił trzeciego miejsca. Gdy rywale wyjechali na prostą start/meta, Argentyńczyk zaatakował po raz ostatni. Niemal zrównał się z żółto-czarnym Ferrari, ale na „kresce” Polak był szybszy o zaledwie o 0,13 sekundy! Niestety, tuż przed metą do boksów zespołu Kessel Racing dotarł komunikat o 20-sekundowej karze nałożonej na polsko-austriacki duet za błąd w pomiarze czasu podczas postoju w boksach. Po doliczeniu kary Michał Broniszewski i Philipp Peter stracili najniższy stopień podium i spadli na szóste miejsce.

Michał Broniszewski: Szczęście było bardzo blisko… Szkoda miejsca na podium i straconych punktów. Niestety, nasz samochód był dzisiaj wyraźnie wolniejszy od konkurencji. Pomimo to, pokazaliśmy się z dobrej strony. Obydwaj wraz z Philippem walczyliśmy jak lwy, a końcówka była niesamowicie emocjonująca. W niedzielę czeka nas trudne zadanie, bo startujemy z 14 pola, jednak przy odrobinie szczęścia mamy szanse na punkty.