Miniony weekend to dwie duże imprezy motoryzacyjne zjednoczone na jednej wyścigowej trasie. Górskie Samochodowe Mistrzostwa Polski oraz Wyścigowy Puchar Polski, po raz pierwszy w historii wystartowały wspólnie podczas zawodów Sienna 2012. Na starcie kibice mogli obejrzeć 75 zawodników, którzy rywalizowali na najkrótszym odcinku górskim w kalendarzu GSMP o długości 2770 m.

Wśród najszybszych zawodników pojawił się lider klasyfikacji generalnej grupy N Rafał Grzesiński, startujący Mitsubishi Lancerem Evo. Po wysokim trzecim miejscu w generalce jakie Kiler zajął w Sopocie, tym razem ochota zdobycia podium była równie wysoka. Rafał po raz pierwszy startował na dolnośląskiej trasie z Siennej do Przełęczy Puchaczówka, na której czuł się bardzo dobrze, aż do wypadku jaki zaliczył w sobotę, w którym jego Mitsubishi uległo lekkiemu zniszczeniu. Całonocna praca mechaników dała rezultat i Rafał w 10 rundzie GSMP rozgrywanej w niedzielę zdobył 2 miejsce w klasyfikacji grupy N.

Rafał Grzesiński: Po Siennej pomimo małego dzwona jaki zaliczyłem w sobotę, nastroje w zespole są bardzo dobre. Udało się naprawić auto na niedzielną rundę i zdobyć punkty za drugie miejsce w grupie N. Wypadek, który może wyglądał poważnie udało się nam obrócić w żart, bo kto nie jeździ na krawędzi, ten nie wygrywa. Auto wysłaliśmy już do blacharza, żeby nie było takie porozbijane na zawody w Banovcach, do których już teraz się przygotowujemy. Już za półtora tygodnia kolejne rundy GSMP, więc auto musi być sprawne, o co zadba ekipa Vacat Serwis. Walczymy o tytuł Mistrza Polski, więc muszę w zasadzie dojechać wszystkie rundy, bez zbędnego ryzyka. Oczywiście jeśli uda się powalczyć, to będę tylko jeszcze bardziej zadowolony.

– Najbardziej cieszę się z niedzieli, bo podczas ostatniego podjazdu urwał się wahacz, a ja i tak dojechałem na drugim miejscu. Gratuluję wyniku Damianowi Łacie, który pogodził mnie i Waldka w 10 rundzie. Dziękuję rodzinie na wyrozumiałość i nerwy podczas tych zawodów. Kibicom chciałem bardzo mocno podziękować za świetny doping, no i oprawę jaką przygotowali dla nas z racami dymami i flagami, spisaliście się na medal. Dzięki moim sponsorom możemy kontynuować walkę o tytuł mistrzowski, za co bardzo dziękuję firmie Vacat Technika i Vacat Serwis. Sienna była dla mnie całkowicie inna niż reszta wyścigów. Jechałem tu po raz pierwszy i musiałem się przekonać do tej trasy. To trasa dla facetów, prawdziwych mężczyzn, bo drzewa które rosną tuż przy linii drogi robią wrażenie. Cieszę się z jazdy na limicie, bo kibice to uwielbiają. Do zobaczenia w Banovcach.

fot. Arkadiusz Bar