Rajd Rzeszowski przyniósł sporo wrażeń, chyba więcej niż przez wszystkie poprzednie rajdy. Począwszy od żle opisanego pierwszego odcinka, poprzez uszkodzenie wahacza i jego szaleńczą wymianę na strefie i spóżnienie, przez wyskoczenie wodzika od skrzyni biegów i jazdę na trójce całego odcinka Korczyna, skończywszy na zdemolowaniu podwozia po rozjechaniu około 20-centymetrowego głazu, leżącego na środku drogi na kolejnym odcinku.
Wojciech Sójka: Wziąwszy pod uwagę okoliczności cieszymy się, że wogóle dojechaliśmy do mety, ponieważ nie mieliśmy na serwisie zapasowego wahacza i gdyby nie ekipa SportGarage, która nam pożyczyła to żelastwo nie pojechalibyśmy dalej. W tym miejscu chciałem podziękować zespołowi SportGarage i Krzysztofowi Bubikowi za sportową postawę. Szczególne podziękowania chciałem także złożyć na ręce teamu STT Racing Leszka Kuzaja, który pomógł nam zmienić oponę gdy został nam tylko jeden dobry slick na uszkodzonej feldze. Podziękować też chciałbym mojemu serwisowi za poświęcenie przy zmianie wahacza (dwóm mechanikom zostały trwałe ślady po rozgrzanej tarczy): Rafałowi, Adamowi, Kubie i Łukaszowi z teamu Dywana. Teraz już myślami jesteśmy na Rajdzie Dolnośląskim i przygotowaniach do niego. Nasze starty wspierają firmy Fiona.pl – Platformy dla niepełnosprawnych, Prince, Oponymax.pl. oraz patron medialny Echopoznania.pl.

