Warszawska Liga Kartingowa Racing Team to nowy amatorski zespół kartingowy, który na swoim koncie ma debiut krajowy, jak i zagraniczny. Po zwycięstwie w Olsztynie morale w zespole było bardzo wysokie, jednak nie znając listy startowej nie wiedzieliśmy, czego możemy oczekiwać od zbliżających się 6-godzinnych zawodów w odległym Arhaus na torze Racehall.

Wszystko rozpoczęło się w piątek rano, kiedy 10 zawodników zameldowało się pod firmą Carserwis, która pokryła koszty transportu i użyczyła dwa samochody: Fiat Freemont oraz Fiat Scudo. Po przepakowaniu bagaży wszyscy ruszyli na pierwszy trening – za cel został obrany tor Silver w Szczecinie.

Dla wielu zawodników był to pierwszy kontakt z torem asfaltowym w kartingu halowym, jednak wszyscy bardzo szybko przystosowali się do panujących warunków i już po kilku przejazdach wszyscy zbliżyli się do czasów osiąganych przez miejscowych zawodników. Najlepiej poradzili sobie Konrad Jęczeń oraz Dariusz Giziński, którzy trafili do top15 lutego odpowiednio na 11 i 13 miejscu. Pozostałym zawodnikom zabrakło ok. 0,1s aby dostać się na tą listę. Wyniki byłyby lepsze, gdyby wszyscy miejscowi zawodnicy doważali się do równej wagi. Wyniki przyjęliśmy za bardzo przyzwoite i spokojnie wróciliśmy do hotelu.

W sobotę wyjechaliśmy już bezpośrednio na tor Racehall. Już na samym wejściu zaskoczyło nas bardzo miłe powitanie przez właścicieli toru. Zaczęliśmy od wyrobienia własnych kart, a następnie rozpoczęliśmy zwiedzanie obiektu. Na piętrze znajdowała się restauracja w klimatycznym, amerykańskim stylu z której widać było cały tor, a na dole oprócz recepcji znajdowała się szatnia oraz pokój odpraw. Po wejściu na tor pierwsze co nas uderzyło to bardzo niska temperatura, z która właściciele toru poradzili sobie bardzo dobrze – każdy może wypożyczyć kombinezon oraz ciepłe rękawiczki.

Podczas treningu spotkaliśmy reprezentację Austrii, drużynowych mistrzów świata z 2012 roku oraz polski zespół ze Szczecina. Wszyscy prezentowali bardzo wysoki poziom, a niedzielne zawody zapowiadały się bardzo wymagająco. Niestety wskutek małych problemów technicznych na torze trening skończyliśmy po godzinie 21 i czasu wystarczyło jedynie na powrót do hotelu i ustalenie składów, zabrakło nieco czasu na dokładniejszą analizę naszych jazd treningowych.

Dziewięciu zawodników zostało podzielonych na 3 drużyny według uzyskiwanych czasów oraz wagi. WLK Racing Team Carserwis: Konrad Jęczeń, Bartosz Urbański, Norbert Szafranowicz. WLK Racing Team AA Drink Kamil Gorlo, Wojciech Łyskawa, Dariusz Giziński. WLK Racing Team MAX Piotr Głowacki, Andrzej Skotarek, Kacper Marczewski. Dziesiąty zawodnik – Wojciech Skotarek został zawodnikiem rezerwowym w przypadku kłopotów jednego z teamów.

Równo o 9 rano zameldowaliśmy się na torze Racehall. Organizatorzy rozpoczęli od odprawy w języku angielskim, a następnie duńskim. Po przyjęciu porcji niezbędnych informacji wylosowaliśmy karty oraz sprawdziliśmy listę startową na której znalazło się 17 zespołów. Zawody rozpoczęły się od krótkiej rozgrzewki podczas której każdy z zawodników miał możliwość przypomnienia sobie optymalnej linii oraz dogrzania gokartów. Ponadto trening pokazał nam w którym miejscu stawki się znajdujemy.

Bardzo dobre tempo zaprezentowały dwa zespoły z literkami „LD” z przodu co nie było żadną niespodzianką. Zespół LD BlueStar Racing, który uzyskał najlepszy czas to absolutna czołówka w kartingu halowym – drużynowi mistrzowie i wice mistrzowie świata reprezentujący Belgię. Drugi zespół „LD Tonni Course” składał się z dwóch Duńczyków: Nickiego Thiima oraz Marka Kamstrupa. Ten pierwszy startował w Porshe SuperCup i zajął 4 miejsce w klasyfikacji generalnej (w tej samej serii Jakub Giermaziak zajął 7 miejsce).

Dwa zespoły z Austrii również były bardzo szybkie i przewrotnie nazwały się: Melbourne i Sydney. Tempa dotrzymywał im zespół z Polski: Paweł Krężelok, Remigiusz Drzazga i Oskar Wójcik. Ostatecznie kwalifikacje wygrał zespół BlueStar, który wyprzedził Sydney o… 0,002s! Na bardzo wysokim trzecim miejscu Team Poland przed LD Tonni Course oraz Melbourne. Szóste miejsce zajął zespoł WLK R T AADrink na ostatnim okrążeniu wyprzedzając zespół WLK R T Carserwis. Na kolejnym miejscu McQueen All-Stars 2 oraz WLK R T MAX. A na ich błąd czekały Omotosport oraz Lindberg.

Wyścig rozpoczął się wyjątkowo spokojnie i wszyscy kierowcy zachowali pozycje na których startowali. Niestety na drugim okrążeniu Konrad Jęczeń stracił jedną pozycję i Kamil Gorlo musiał mocniej pilnować swoich pleców. Nieco pomogło dublowanie maruderów, kiedy to Konrad Jęczeń odzyskał straconą pozycję, a następnie wyprzedził Kamila Gorlo. Po około 40 minutach zaczęły się pierwsze zmiany kierowców, które przetasowały stawkę.

Pozycje naszych zespołów nie zmieniły się, a po około półtorej godzinie Andrzej Skotarek z zespołu MAX przeprowadził udany atak na zespół OMOTORSPORT i awansował na 9 miejsce. Zawody były przeprowadzane bardzo skrupulatnie. W kartach były pasy, co dla niektórych zawodników było zupełną nowością, a sędziowie bacznie przyglądali się ich zapinaniu – czarną flagę za nieprawidłowe zapięcie pasów został ukarany zespół BlueStar Racing.

Po około dwóch godzinach od startu zaczęły się obowiązkowe pit stopy dla wszystkich drużyn. Pit stop polegał na wymianie 4 opon w przygotowanym obok karcie. Było to nie lada urozmaicenie zawodów, jednak niestety miało dość duży wpływ na końcowe wyniki. Nasze zespoły poradziły sobie nienajgorzej z tym zadaniem. Po pit stopie oraz kolejnej zmianie kierowców okazało się, że zespoły WLK Racing Team zajmują 5, 6 i 7 miejsca!

Zespół Team Poland po bardzo wolnym pit stopie spadł nawet na 12 miejsce, drużyna OMOTORSPORT nie zdołała odrobić straty, a kolejni zawodnicy w zespole Mcqueen prezentowali już nieco wolniejsze tempo i zaczęli tracić pozycje. Siłą naszych zespołów była bardzo dobra taktyka oraz równy poziom wszystkich zawodników, co w długodystansowym wyścigu przyniosło bardzo dobry rezultat.

Ostatecznie wygrał duński zespół LD Tonni Course przed austriackim Sydney oraz belgijskim LD BlueStar Racing. Czwarte miejsce przypadło również Austriakom z zespołu Melbourne, a kolejne pozycje zajęły polskie ekipy: piąte miejsce WLK Racing Team Carserwis, szóste WLK Racing Team AADrink, siódme WLK Racing Team Max, ósme Team Poland.

Biorąc pod uwagę bardzo silnych rywali oraz jeszcze małe doświadczenie zarówno na torach asfaltowych jak i w zawodach międzynarodowych wynik przerósł nasze oczekiwania. Jak widać starty w Warszawskiej Lidze Kartingowej oraz Drużynowych Mistrzostwach Warszawy na różnych torach nauczyło zawodników radzić sobie w każdych warunkach, a napięty terminarz spowodował, że umiejętności zawodników stale rosną.

Po wyczerpującym weekendzie zawodnikom należy się zasłużony odpoczynek, a już wkrótce rozpoczęcie 4 Edycji Warszawskiej Ligi Kartingowej oraz kolejne rundy Drużynowych Mistrzostw Warszawy. Więcej informacji www.wlkart.pl