Tanie i sprawdzone auto to marzenie każdego z nas. W końcu i tak kupując własne przysłowiowe “cztery kółka” musimy się liczyć z ciągłymi wydatkami na paliwo oraz na przeglądy. Nie daj Boże pojawi się jeszcze jakaś usterka – wtedy koszta rosną. Jednakże oszczędzanie już na samym starcie może nam sprawić więcej kłopotów niż korzyści. Dlaczego?

Powód jest prosty – bywa, że auto jest tak tanie, że aż przecieramy oczy ze zdumienia. I nie chodzi tutaj o poobijanego malucha, który prawdopodobnie zwiedził wszystkie kontynenty i przy okazji uczestniczył jeszcze w którejś z misji na księżyc. Bywa, że sprzedawcy celowo tuszują pewne niedostatki pojazdu po to tylko, by jak najszybciej pozbyć się kłopotu.

O ile bowiem takie elementy, jak zużyte opony, nie są strasznym problemem – w najgorszym wypadku można kupić nowe nawet w internecie w specjalistycznych sklepach takich jak choćby Tirendo – o tyle istnieją elementy, które poważnie mogą zagrozić bezpieczeństwu nas i innych członków ruchu. Wystarczy, że nawet gałka od skrzyni biegów jest starta i śliska – oznacza to, że samochód ma zdecydowanie większy przebieg niż sugerowałby sprzedawca. Przebieg zresztą jest bardzo łatwo ukryć w starych modelach – niektórzy nawet celowo podpinają wiertarkę do licznika i… w kilkanaście minut auto młodnieje bardziej niż pragnęłaby tego niejedna fanka chirurgii plastycznej.

Co jednak, jeśli właściciel nie tylko dużo jeździł samochodem, ale w dodatku nie umiał o niego zadbać? Takie podejrzenie może się pojawić bardzo szybko i wystarczy spojrzeć na elementy podwozia. Starcie klocków i tarcz hamulcowych mówi samo za siebie.

Wizytując serwis w celu sprawdzenia tych części, można również zainteresować się numerem VIN. Ten jest transparentny – każde serwisowanie będzie zakodowane w systemie, a jego brak czyni zakup właściwie nieopłacalnym. Trudno znaleźć pojazd, w którym nic nigdy się nie robiło – chyba że stał cały czas w garażu, a wtedy i tak musi przejść on gruntowną konserwację, bo nawet na akumulator nie mamy co liczyć.

Najbezpieczniej jednak zaprosić do zakupu samochodu znajomego mechanika – ten nawet i bez swoich przyrządów diagnostycznych będzie w stanie stwierdzić, czy auto nie jest podejrzane. A jeśli nie mamy takiej osoby wśród kolegów i przyjaciół – cóż, jedna wycieczka oszczędzi nam wielu innych. W końcu posiadanie auta ma być dodatkowym komfortem, a nie tylko obowiązkiem.

fot. Stahlkocher/Wikimedia Commons