Kiedy w 2007 roku na targach Tokyo Motor Show Honda zaprezentowała swój pierwszy sportowy samochód hybrydowy, wielu niedowiarków kręciło głowami z niedowierzaniem. Okazuje się, że dziś jeden to jeden z bardziej lubianych modeli z katalogu japońskiego producenta.

Honda CR-Z wciąż pozostaje nowoczesnym samochodem, zwłaszcza po tym jak model z 2010 roku został wyposażony w najnowocześniejszą na ten moment technologię hybrydową i wydajny silnik spalinowy o pojemności 1,5 litra. Tajemnicza nazwa CRZ, to skrót od angielskiego określenia Compact Renaissance Zero. Słówko “compact” oznacza tu rzecz jasna, że należy on do samochodów kompaktowych. Jeśli chodzi o długość, porównywalny jest do Volkswagena Golfa, który zazwyczaj używany jest jako wzorzec przy określaniu walorów samochodów kompaktowych.

“Renaissance” ma nawiązywać do filozofii, nauki i sztuki widzianych jako jedna wspólna płaszczyzna. Zdaniem japońskich konstruktorów ich auto nawiązuje właśnie do ideałów renesansu, choć żartobliwi dziennikarze uznali, że “renaissance” trzeba raczej rozumieć jako odnowienie pomysłu na Hondę CRX. Rzeczywiście nie da się nie zauważyć pewnego podobieństw między tymi samochodami.

Z kolei liczebnik “Zero”, który nie nawiązuje niestety do ceny samochodu, przekazuje nam ideę, która przyświecała podczas projektowania nowych silników, używanych w tym modelu. Celem konstruktorów ma być niemal zerowa emisja spalin do atmosfery. Trzeba przyznać, że pod tym względem auto sprawuje się całkiem nieźle.

Jak przystało na sportowy samochód Honda CR-Z prowadzi się dobrze, szybki reaguje na polecenia kierowcy, ma twarde zawieszenie i mimo że napęd jest tylko na przednie koła, dość dobrze radzi sobie w trudnym terenie. Sportowy jest również wygląd samochodu, z wydłużoną maską z przodu, ergonomicznym kształtem i futurystycznymi tylnymi drzwiami.

fot. Honda