Pierwszy wyścig Mateusza Lisowskiego na torze Spa-Francorchamps obfitował w wiele wydarzeń. Młody kierowca Förch Racing uniknął kłopotów podczas pierwszego okrążenia i uzyskując solidne czasy dojechał do mety na 13. miejscu. Do swojego wyścigowego CV Mateusz Lisowski może dopisać zaliczenie pierwszego weekendu wyścigowego na legendarnym torze Spa-Francorchamps. Tuż po starcie, tegoroczny debiutant cyklu Porsche Mobil 1 Supercup nie wdawał się w potyczki i dzięki temu awansował z 15. na 11. pole doganiając zarówno swojego kolegę z zespołu, Roberta Lukasa, jak i Patryka Szczerbińskiego.

Konkurencyjne tempo kierowcy z Wieliczki pozwalało mu na walkę o miejsce w pierwszej dziesiątce, lecz niestety błąd spowodowany uszkodzoną skrzynią biegów i piruet w zakręcie La Source relegowały go na 13. miejsce. Do końca wyścigu Mateusz bez problemu utrzymywał tempo kierowców znajdujących się przed nim, a jego najszybsze okrążenie było lepsze od tego, które osiągnął Robert Lukas. Ostatecznie, Mateusz Lisowski ukończył wyścig na 13. pozycji poprawiając swój wynik z kwalifikacji o dwie lokaty. Zdobył też 5 punktów w klasyfikacji generalnej cyklu.

Mateusz Lisowski: Miałem bardzo dobry start. Od razu wjechałem na wewnętrzną pierwszego zakrętu i potem miał miejsce ten wielki wypadek. Cieszę się, że Jeroenowi Mulowi nic się nie stało. Wyścig dla mnie układał się w porządku, choć miałem niestety problemy ze skrzynią biegów. Na pierwszym okrążeniu, tuż po Eau Rogue, gdzie miał miejsce wypadek, musiałem zwolnić, zbiłem biegi, ale nie zrobiłem tego najlepiej i od tego momentu miałem kłopoty. Bieg raz wchodził raz nie, skrzynia nie pracowała poprawnie. Z tego też powodu wykręciłem bączka w późniejszym etapie wyścigu – nie zdołałem zbić biegu i tył stracił przyczepność.

– Tempo wyścigowe było w porządku, aczkolwiek dziwne rzeczy działy się podczas hamowania, szczególnie w czasie dojazdu do kończących okrążenie dwóch zakrętów. Traciłem tam mnóstwo czasu, to były chyba jakieś czary. Na całym dystansie okrążenia byłem szybszy od rywala, który jechał za mną, a w tym jednym zakręcie traciłem wszystko co wywalczyłem na poprzednich siedmiu kilometrach pętli! Na ostatnim okrążeniu dla sprawdzenia zahamowałem trochę wcześniej i też był problem z wytraceniem prędkości. Pomimo wielu problemów, jakie mnie spotkały w ten weekend oceniam go pozytywnie: poznałem nowy tor, nabrałem bardzo istotnego dla mnie doświadczenia i co najważniejsze pokonałem kolejne kilometry w aucie, a każdy metr jest dla mnie na wagę złota.