Ze 137 załóg, które stanęły na starcie Thermica Rally Luzicke Hory 2011, do mety dotarło jedynie 91. Niestety wśród nich zabrakło czerwonej Hondy z numerem 114. W połowie zawodów załoga Sławomir Kurdyś/Michał Kasina plasowała się na 3. pozycji w klasie T4 i 8 w klasyfikacji generalnej Pucharu Łużyc. Niestety na szóstym odcinku specjalnym doszło do awarii skrzyni biegów, a na kolejnym do awarii półosi. Zamiast świetnego wyniku na mecie – pozostało rozczarowanie.
Sławomir Kurdyś: Już po opublikowaniu listy startowej wiedzieliśmy, że będzie ciężko walczyć z czechami w mocnych A – grupowych autach, które regulamin Puchar Łużyc łączy z N-kami. Jednak po pierwszej pętli zajmowaliśmy znakomite 3-cie miejsce, z szansami na zwycięstwo. Na dalszą część zawodów taktyka była prosta. Jak najmniej stracić przez trzy odcinki i na czwartym, który był w większości szutrowy, zaatakować. Paradoksalnie OS4, którego się obawialiśmy ze względu na nawierzchnię, udało się w klasie wygrać. Niestety z naszego planu nic nie wyszło. Na OS5 zaraz po starcie straciliśmy 3 bieg, a na OS6 musieliśmy się poddać kiedy to ukręcił się przegub. Wielka szkoda, bo praktycznie pogrzebaliśmy szanse na obronę tytułu w klasie 4 Pucharu Łużyc. Generalnie rajd jak zawsze świetnie zorganizowany z różnorodnymi, odcinkami i super atmosferą. Dziękujemy: AIR-TECH-BUD, BGI ZREMB, AQER. Patronat medialny: Radio ESKA, InterMAKS.pl, Bochnianin.pl.
Michał Kasina: Po pierwszej pętli rajdu uzyskane czasy pozwoliły zająć 3 miejsce w klasie ze stratą zaledwie 0,5 sekundy do drugiego zawodnika. Z serwisu wyjechaliśmy więc z zamiarem odrobienia kilku sekund. Niestety na szóstym odcinku, który był w całości pokonywany pod górę, straciliśmy trzeci bieg, a na przedostatnim półoś odmówiła współpracy i urwała się przy przegubie. Pozostał niedosyt, że nie udało się dotrzeć do mety i zdobyć cennych punktów w Pucharze. Cieszy jednak dobre tempo – do czasu awarii deptaliśmy po piętach Czechom, a różnice czasowe były niewielkie. Wygraliśmy nawet jeden odcinek. Sam rajd oceniam bardzo dobrze. Nastawienie organizatorów do zawodników jak zwykle było niespotykanie pozytywne i powodowało szczególną atmosferę. Odcinki również były świetnie wytyczone – od szybkich i szerokich partii, poprzez wąskie i techniczne, a na samym wyścigu górskim kończąc. Serdeczne podziękowania należą się dla sponsorów oraz dla kibiców dopingujących na oesach!


