Aleksander Michałowski po dwóch wybuchach silnika w tym sezonie w swoim Lancerze HKS, zawody w Limanowej potraktował dość spokojnie. Lubelski zawodnik zameldował się dwa razy na mecie. W 5. rundzie uzyskał 7. miejsce, aby w niedzielnej 6. rundzie wskoczyć tuż za podium. Do zawodów zgłosiło się 117 zawodników, w tym 12 najmocniejszych samochodów Open+2000, w której startuje Michałowski. Spokojna jazda dała więcej pewności siebie kierowcy, który już liczy na dobry występ podczas GSMP Sopot, gdzie w zeszłym roku stanął na najwyższym stopniu podium.

Aleksander Michałowski: Raz jest lepiej, raz gorzej. To taki sport, że nigdy nie wiesz, co się przytrafi z autem. Chyba do końca sezonu będę się borykał z takim ciśnieniem, że jak przycisnę zbyt mocno, to wybuchnie silnik. Ale cóż, trzeba jechać do przodu, zostawić za sobą zawody w Limanowej, w których mi totalnie nie poszło tak jak bym chciał, chociaż udało się złapać cenne punkty. Zrobię wszystko żeby dojechać sezon do końca i nie poddać się bez walki. Patrząc z perspektywy, Limanowa to ciężki temat.

– Przed zawodami wiedzieliśmy, że jest rekord zgłoszeń i była wielka ekscytacja i optymizm. Cóż, to taka trasa, że zawodnicy jeździli na niej bardzo agresywnie i zdarzały się wypadki, jak to bywa w motorsporcie. Mi przez długi czas zawody w Limanowej kojarzyć się będą z siedzeniem w aucie, a nie z jazdą. Nie wiem czy to była dobra czy zła organizacja, ale coś z tym trzeba zrobić. Jeśli też miał bym coś doradzić, to należałoby skrócić trasę, ponieważ ja na metę wpadam 220 km/h, w dodatku na spadaniu i już za 300 m mam kolumnę aut. Bałem się, że jak coś nie wyda, to zabieram ze sobą co najmniej 30 samochodów i mamy wielką makabrę.

– Nie wiem, kto to tak zaplanował, ale tam jest piekielnie niebezpiecznie i tylko, przez to, że nic się tam nie stało, możemy powiedzieć, że było w miarę bezpiecznie. Trzeba skrócić trasę o 300 metrów i wszystko powinno być OK. Co do samej trasy to wiadomo, aż się chce po niej jeździć bo 6 km przyjemności to sporo. Chciałem podziękować wszystkim Kibicom za doping, bo dzięki Wam jeszcze mam siłę na starty i robię to dla Was. Dziękuję tez za wsparcie sponsorom firmie SONAX i Central Kort. Do zobaczenia w Sopocie, o którym myślę już od 2 tygodni.