Minione dwa weekendy były bardzo pracowitym okresem dla Krzysztofa Skorupskiego i jego zespołu. Zaledwie 5 dni dzieliło od siebie dwie rundy Mistrzostw Europy Rallycross. Po 4. miejscu zdobytym na trzech kołach na Norweskim torze w Hell, mechanicy mieli mało czasu i ograniczoną ilość części, aby przygotować VW Polo S1600 do startu na torze w Holjes.

Eliminacja w Szwecji to najbardziej popularna runda w sezonie. Od lat uznawana za najlepszą, nie tylko ze względu na atrakcyjny tor, ale także atmosferę, jaka panuje na zawodach i w miasteczku kamperów, które wyrasta wokół obiektu już w czwartek przed zawodami. Takiej konfiguracji trasy nie zobaczy się na innym torze, który tworzą liczne zakręty, szczyty, hopy, podjazdy i zjazdy. Warto dodać, że Szwecja to runda, w której Skorupski debiutował w zeszłorocznych Mistrzostwach Europy Rallycross i od razu sięgnął po zwycięstwo. Apetyt na powtórzenie wyniku był więc bardzo duży.

Organizatorzy zawodów zadbali także o dobrą zabawę. W nocy z soboty na niedzielę kieszeń startowa toru zamieniona została przez organizatorów w parkiet taneczny, a na prostej startowej wybudowana została scena, gdzie do 24.00 różne zespoły muzyczne dawały popis talentu, przygrywając spragnionej zabawy publice.

W sobotę auto Krzysztofa Skorupskiego było gotowe do jazdy. Niezbędne części zawieszenia dotarły do zespołu aż z Czech. Czasy uzyskiwane w przejazdach treningowych dawały dużą nadzieję na dobry rezultat. Krzysztof w treningu był pierwszy, w kwalifikacjach zajmował pierwsze, trzecie i czwarte miejsce. Drugiego dnia nagłe zmiany pogody dodały pikanterii rywalizacji. Podczas jednej kwalifikacji trasa potrafiła zamienić się w błotnistą pułapkę po czym natychmiast wyschnąć. Ciężkie chmury pojawiały się z za górskich szczytów, po czym nagle znikały, a nad torem świeciło słońce. Ruletka oponiarska kręciła się nieustannie.

W takich warunkach bardzo dobrze czuł się Krzysztof Skorupski. W drugiej kwalifikacji czuł się już tak pewnie na torze, że zaryzykował nawet wyprzedzanie w powietrzu na słynnej szwedzkiej hopie. Ostatecznie wywalczył czwarte pole do finału A. Bieg finałowy Super 1600 odbył się już w ciężkich warunkach. Trasa była rozjeżdżona przez auta z poprzednich finałów. Ze startu od razu zaatakował Polak, wykorzystując przepychankę pomiędzy Linnemanem (Peugeot 207), a Bakkerudem (Renault Twingo). Manewr powiódł się, jednak w kolejnym zakręcie Skorupski otrzymał cios od Linnemana. Zmieniło to jego tor jazdy i tym samym został wciągnięty do środka stawki.

Ucieczka na Joker Lapa była jedynym rozwiązaniem, a tam odbyła się druga batalia, tym razem z Bakkerudem. Reszta finału to gonitwa Skorupskiego i Bakkeruda. Polak i Norweg walcząc między sobą, jednocześnie wyprzedzali kolejne auta i przebijali się do przodu. Na dogonienie Linnemana zabrakło już czasu. Duńczyk przejechał Joker Lapa na ostatnim okrążeniu i został liderem wyścigu. Drugi linię mety minął Fin Jussi-Petteri Leppihalme w Renault Clio, a Krzysztof Skorupski finiszował trzeci.

Po sportowej walce na torze, kolejna część rozegrała się już poza nim. Do biura zawodów, podobnie jak na rundzie norweskiej, spłynęły protesty od zawodników. Zderzaki gięły się bowiem na tych zawodach wyjątkowo mocno. Decyzją sędziów Jussi-Petteri Leppihalme został cofnięty na ósme miejsce za zbyt agresywny atak na Ildara Rakhmatulina, startującego takim samym autem. Tym samym pozostali kierowcy zostali sklasyfikowani o jedno miejsce wyżej, a więc dla Krzysztofa Skorupskiego ta runda zakończyła się na drugim miejscu.

fot. Michał Kondrowski