Ponad 100 samochodów i 25 ciężarówek stanęło na starcie 4. edycji maratonu Silk Way Rally, rozgrywanego na terenie Rosji. Wśród nich są Polacy z zespołu NAC Rally Team: załoga samochodu Mitsubishi Pajero T2 – Paweł Molgo i Ernest Górecki, oraz ekipa ciężarowego Unimoga – Piotr Domownik, Beata Sadowska i Jarosław Kazberuk. Po oficjalnym rozpoczęciu zawodów w Moskwie, w niedzielę zawodnicy rywalizowali już na pierwszym odcinku o długości 258 kilometrów.

Rosjanie przywitali zawodników w typowym dla siebie stylu: z rozmachem i entuzjazmem. Start rajdu z Placu Czerwonego w Moskwie obserwowały tłumy kibiców, wiele ulic zamknięto, by ułatwić przejazd samochodów i ciężarówek, całe miasto obwieszono ogromnymi banerami reklamującymi rajd. Zainteresowanie imprezą był tak wielkie, że stało się aż problematyczne: przy wyjeździe z miasta zawodnicy utknęli w korkach i mieli problem, by zameldować się o wyznaczonej godzinie na Punkcie Kontroli Czasu. W sobotę rajd dotarł 200-kilometrową dojazdówką do Riazania.

Niedziela również rozpoczęła się od trasy dojazdowej – długiej, bo aż 500-kilometrowej, która ukazała prawdziwsze oblicze Rosji. – Dojazdówka z powodzeniem mogłaby uchodzić za odcinek specjalny – mówi Janusz Jandrowicz, manager ds. logistyki zespołu NAC Rally Team. – Dziury były przeogromne, a limity czasowe nie pozwalały zawodnikom na wolną jazdę. Ogromne przestrzenie i odległości sprawiły, że szybko zapomnieliśmy o cywilizacji. Wokół nas roztaczała się dzika kraina.

Długa i męcząca trasa dojazdowa była jednak tylko „rozgrzewką” przed pierwszym, 258-kilometrowym oesem poprowadzonym przez sawannę i tereny piaszczyste. Polacy z NAC Rally Team do gorącego etapu podeszli z chłodnymi głowami. – Naszym założeniem było, że należy oszczędzać siły i mieć w pamięci, że przed nimi jeszcze tydzień ciężkich zmagań – relacjonuje Janusz Jandrowicz. – Wszystko poszło zgodnie z planem. Obie załogi dotarły do mety zadowolone i bez większych problemów. Jedynie w Pajero z powodu ponad 30-stopniowego upału i mulącego piasku trochę przegrzewał się silnik, a w Unimogu poluzowały się mocowania kabiny, co powodowało straszny huk w jej wnętrzu. Usterka została już usunięta.

Pierwszy etap Paweł Molgo i Ernest Górecki ukończyli na 44. miejscu, tracąc do zwycięzcy, Rosjanina Borisa Gadasina ponad 47 minut. Ekipa Unimoga uplasowała się na miejscu 17. Wiele załóg nie ukończyło oesu lub doznało awarii. Poniedziałkowy etap zapowiada się jeszcze trudniejszy – choć jest niewiele dłuższy od niedzielnego, limit czasu na jego pokonanie jest aż dwukrotnie większy, co zwiastuje ogromne wymagania.