Samochodowy zespół ORLEN Team – Szymon Ruta pilotowany przez Laurenta Lichtleuchtera – zajął rewelacyjne siódme miejsce na trzecim etapie Rallye du Maroc. Kuba Przygoński zatrzymał się, by pomóc Marckowi Comie, który uległ wypadkowi, w efekcie w wynikach był dwudziesty. Jacek Czachor uplasował się dwie pozycje za nim.

W stawce samochodowej najszybszy był Eric Vigouroux, ścigający się siedmiolitrowym Chevroletem Silverado. Francuz wypracował 18 minut przewagi nad dotychczasowym liderem rajdu – Krzysztofem Hołowczycem – dzięki czemu mógł zająć jego pozycję w wynikach generalki. Szymon Ruta atakował od początku. Załoga startowała z 33. pozycji. Na obu punktach pomiaru czasu, CP1 i CP2, polsko-francuski zespół plasował się na 10. miejscu. W końcówce etapu Toyota Hilux w barwach VERVY przyśpieszyła, co zaowocowało wysokim siódmym miejscem.

Kolejny dzień, kolejna lekcja. Jechaliśmy przez cały OS z niesprawnymi hamulcami. Usterka ta niewątpliwie miała związek z naszą wczorajszą kraksą, w której ucierpiała cześć tylnego zawieszenia. Musiałem dużo wcześniej obierać punkt hamowania i pompować kilkakrotnie pedał hamulca, żeby zaczął prawidłowo pracować. Do tego odpadła nam boczna szyba i niesamowite ilości kurzu wpadały do kabiny. Pomimo tego jechaliśmy dobrym tempem. Początek etapu był w zasadzie ciągłym wyprzedzaniem. Mijaliśmy zarówno ciężarówki, jak i osobówki. Dopiero, gdy dołączyliśmy do szybkiej grupy, zaczęliśmy jechać swoim tempem. Mamy dobry wynik i jestem bardzo zadowolony – powiedział Szymon Ruta.

Gorszy dzień miał Kuba Przygoński. Motocyklista ORLEN Team zatrzymał się na setnym kilometrze, by wezwać pomoc dla Marca Comy, który uległ groźnemu wypadkowi. Jak donoszą raporty medyczne, pięciokrotny Mistrz Świata oraz trzykrotny zwycięzca rajdu Dakar, doznał złamania kości ramienia i barku – nie wiadomo, czy wystartuje w przyszłorocznym rajdzie Dakar.

Około 100 kilometrów od mety zauważyłem, że na trasie leży motocyklista. Dojechałem do niego i niestety okazało się, że jest to Marc Coma. Próbowałem mu pomóc i wezwałem służby ratunkowe. Marc był bardzo słaby, ale przytomny. Mówił, że boli go ręka. Mam nadzieję, że to nic poważnego i uda mu się powrócić do zdrowia na rajd Dakar. Ja pojechałem dalej mocno rozkojarzony, popełniłem błąd nawigacyjny i stąd też mój słabszy wynik – powiedział Kuba Przygoński.

Zwolniłem w miejscu, gdzie wypadek miał Marc Coma. To była naprawdę trudna sekcja. Na tych zawodach pojawiła się jednak cała czołówka światowego Cross-Country, nikt nie zwalnia i każdy chce walczyć o jak najlepszą pozycję – komentował Jacek Czachor.