Kuba Przygoński, zajął 9., a Jacek Czachor 20. miejsce na drugim etapie Rally du Maroc. Kierowca samochodowego zespołu ORLEN Team – Szymon Ruta miał wypadek, urwał sworzeń wahacza w Toyocie i do mety przyjechał z dużą stratą. To był najdłuższy etap Rallye du Maroc, trasa z Zagory do Erfoud liczyła 359 kilometrów.

Wśród motocyklistów najlepszy czas na tej próbie sportowej odnotował trzykrotny zwycięzca tego rajdu – Cyril Despress wyprzedzając o 1’45 Marca Comę oraz 3’11 Heldera Rodriguesa. Kuba Przygoński startował jako czternasty. Na początku etapu jechał w kurzu konkurentów i wyprzedzał rywali. Motocyklista ORLEN Team na mecie zameldował się z 9. czasem, w klasyfikacji generalnej rajdu awansował na 12. miejsce.

Cały czas jechałem w kurzu innych zawodników przy ograniczonej widoczności. Ciężko było w tych warunkach osiągnąć równe tempo. Do tego na koniec OSu na trasę wyszło stado wielbłądów, które mnie wyhamowały. Cały czas szukamy optymalnego zestrojenia zawieszenia, to jest dla nas absolutnym priorytetem, by ustawić je w odpowiedni sposób przed Dakarem – powiedział Kuba Przygoński.

Kapitan zespołu Jacek Czachor, pojechał dziś bardzo płynnie. Na mecie był 20. – Dzisiaj starałem się trochę przyśpieszyć, cały czas ścigałem się z Davidem Fretigne. Bardzo dobrze nawigowałem i sporo nadrobiłem na wydmach. Dojechałem dobrym tempem. Na metę wpadliśmy dużą grupą w olbrzymim kurzu. Etap poszedł mi lepiej niż wczoraj – mówił na mecie Jacek Czachor.

W stawce samochodowej najszybszy na etapie był Krzysztof Hołowczyc, który objął pozycję lidera klasyfikacji generalnej. Szymon Ruta rozpoczął bardzo szybkim tempem, na pierwszym CP był 8., a na kolejnym awansował jeszcze o dwa miejsca. Niestety zaraz później zbyt szybko najechał na bardzo wyboistą partię. Podbiło tył auta i postawiło załogę prostopadle do trasy. Auto wystrzeliło w powietrze i wylądowało z powrotem na kołach. W wypadku ucierpiał jednak sworzeń wahacza. Załoga wyeliminowała usterkę chałupniczą metodą i ukończyła OS jadąc bardzo powoli.

Odcinek był bardzo długi i ciężki. Jechaliśmy dobrze zarówno na sekcjach piaszczystych jak i twardych. Niespodziewanie jednak podbiło nam tył auta. Lecąc zahaczyliśmy o grunt i wyrwało drzwi po mojej stronie, stanęliśmy na kołach, ale ścięło nam sworzeń wahacza i koło przekręciło się w poprzek. Straciliśmy mnóstwo czasu naprawiając samochód. Ale to nie jedyna przygoda, wcześniej na trasę wtargnął nam samochód cywilny i musieliśmy mocno hamować żeby w niego nie uderzyć. Pod koniec etapu motocyklista przewrócił się bezpośrednio przed nami. Wyglądało to dość groźnie, zatrzymaliśmy się by udzielić mu pomocy, na szczęście okazało się, że wszystko jest w porządku – powiedział Szymon Ruta.