Jadący quadem Rafał Sonik, kapitan Reprezentacji Polski w Rajdach Terenowych (Poland National Team), zajął trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej quadowców w tegorocznym Rajdzie Dakar. Tym samym krakowski sportowiec i biznesmen powtórzył swój wynik z 2009 roku i jest jedynym Polakiem, któremu udało się stanąć dwa razy na podium najtrudniejszego rajdu świata.

Dziękuję wszystkim za wsparcie! To między innymi dzięki Wam i Waszej energii, nie tylko udało mi się dojechać do mety, ale po raz drugi stanąć na podium w tym morderczym rajdzie! – napisał Rafał Sonik na Facebooku.

Tony piasku, przysłaniający światło słoneczne fesz fesz, ostre skały tnące najgrubsze opony, dostojne, ale nieprzyjazne Andy, argentyńskie powodzie, skały, błoto, pampa, długie proste przez pustkowia i kręte niczym spirale przejazdy przez góry. Upadki, awarie, pot, łzy, a nie raz i krew. To wszystko już za nami. W sobotę dobiegł końca Rajd Dakar, który na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej zakończył Rafał Sonik, powtarzając swój sukces z 2009 roku.

Na mecie czułem ogromną radość z trzech powodów. Pierwszym z nich była reprezentacja, dzięki której wiedziałem, że nie jesteśmy jak pojedyncze źdźbła trawy, tylko stanowimy siłę. Dzięki niej zupełnie zmieniło się nasze podejście do startu i nastawienie psychiczne. Codzienne rozmowy z Jarkiem Kazberukiem, Adamem Małyszem, Rafałem Martonem, czy Grześkiem Baranem były bardzo budujące. Moim zdaniem w stu procentach spełniliśmy wszystkie założenia. Druga rzecz, która wywołała szeroki uśmiech na mojej twarzy, to mój zespół – najlepsza ekipa z jaką do tej pory miałem okazję współpracować. Można było na nich polegać. Jestem nimi zachwycony i to tylko potwierdza fakt, że trzeba zawsze otaczać się ludźmi, którym się ufa i którzy potrafią pracować w drużynie.Wreszcie po trzecie, ogromnie cieszy mnie wynik. Zostałem wybrany kapitanem po to żeby poprowadzić naszą reprezentację i żebym w jakimś sensie był wzorem. To mi dawało poczucie, że nie mogę się wygłupiać, bo jadę nie tylko dla siebie. W tej perspektywie trzecie miejsce daje mi ogromną, dodatkową radość, bo oznacza, że spełniłem oczekiwania, które sam przed sobą postawiłem – mówił na mecie szczęśliwy Rafał Sonik.

Kapitan Poland National Team przyznał, że największym wyzwaniem tegorocznego Dakaru, było oszacowanie zdolności quada, którego wytrzymałość była wielką niewiadomą. – Czuję ulgę, że mój quad wytrzymał. Cały czas byłem niepewny i nie wiedziałem ile mogę z niego wycisnąć. Bałem się, że „przycisnę” za mocno i odmówi mi posłuszeństwa. Na szczęście wszystko się udało, co zawdzięczam wspaniałej pracy moich mechaników. Prawdopodobnie mogłem z niego wydusić więcej i urwać godzinę, ale to się wie dopiero po fakcie.

Na mecie przywitały nas tłumy. To co prawda nie to samo co w Buenos Aires, ale też było bardzo dużo ludzi. Tłum zaczynał wiwatować oczywiście głównie, kiedy na mecie pojawiali się lokalni zawodnicy, ale mnie największą radość sprawiło to, że przyjechałem na metę przed samochodami i ciężarówkami, dzięki czemu mogłem witać na finiszu wielu naszych reprezentantów. Szkoda, że zabrakło wśród nich Krzyśka Hołowczyca, a na przedostatnim etapie rajd pechowo skończył się dla jednej z naszych „ciężkich załóg”. Jarek Kazberuk, Robin Szustkowski i Wojtek Białowąs stawili się jednak w Santiago, by witać swoich kolegów – powiedział „SuperSonik”.

Rafał Sonik po raz drugi w swojej karierze stanął na podium Dakaru. W 2009, kiedy debiutował w tym morderczym rajdzie również wspiął się na najniższy stopień podium. Jest pierwszym Polakiem, któremu ta sztuka udała się dwukrotnie. Na mecie triumfował Argentyńczyk Marcos Patronelli, a drugi był Ignacio Nicola Casale. W niedzielę zawodników czeka jeszcze oficjalna ceremonia, przejazd przez rampę i wręczenie nagród zwycięzcom.

Końcowa klasyfikacja quadów:
1. Marcos Patronelli (ARG) Yamaha 49:42.42
2. Ignacio Nicola Casale (CH) Yamaha + 1:50.35
3. Rafał Sonik (POL) Yamaha + 3:16.49

13. Łukasz Łaskawiec (POL) Yamaha + 8:35.31

fot. Jacek Bonecki/pnt.pzm.pl