Doskonały dzień zanotowali dziś nasi quadowcy na trasie odcinka specjalnego z Nazca do Arequipy. Kapitan Poland National Team przyjechał na metę z czwartym czasem tuż za Łukaszem Łaskawcem. Dla Sonika oznacza to skok na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej po czterech etapach Rajdu Dakar 2013.

Czuję, że łapię już dakarowy rytm oraz cieszę się, że moją największą pomyłką dotychczas okazała się zbyt szybka jazda, a nie zbyt wolna – mówił wczoraj krakowski pasjonat ścigania, który w 2009 roku stanął na najniższym stopniu Dakaru. Dziś SuperSonik pokazał, że ma apetyt, by powtórzyć, jeśli nie poprawić ten wynik. Znakomicie na dzisiejszym etapie spisał się również Łukasz Łaskawiec, który zaliczył trzeci czas OS’u i awansował na 5. miejsce w „generalce”.

Dzisiejszy etap to bardzo szybki i kamienisty odcinek oraz długa, ponad 400 kilometrowa, męcząca dojazdówka na biwak, która chyba najbardziej dała mi się we znaki. Na trasie unosiły się ogromne ilości fesz feszu, powodujące, że nie praktycznie nic nie widziałem. Miałem wrażenie, że nigdy nie wyjadę z tego piekielnego kurzu… Mieliśmy też dwa strome zjazdy, jeden w początkowej partii etapu, dugi tuż przed metą, na których trzeba było szczególnie uważać – komentował drugi z Polaków, rywalizujących w stawce quadów.

Etap był też niesamowicie widowiskowy – przez około 15 kilometrów trasa ciągnęła się po plaży, wzdłuż oceanu – krajobraz był niesamowity, wokół quada biegały kraby, można powiedzieć, że organizator wynagrodził nam wcześniejsze męczarnie. Niestety, jeszcze na odcinku specjalnym uszkodziłem wydech, quad pracował więc bardzo głośno i na koniec dnia mam wrażenie, że kompletnie nic nie słyszę. Poza tą drobną usterką, moja Yamaha spisuje się świetnie.

fot. pnt.pzm.pl