Rafał Maliński: O tytule będą decydowały nawet małe punkty!Po udanym Rajdzie Warszawskim zespół Malkom ostro przygotowuje się do kolejnej eliminacji, Rajdu Świdnickiego. Zawodnicy wyjeżdżają na rajd już w poniedziałek, żeby przeprowadzić solidne testy i treningi. Zaraz po zakończeniu rajdu Rafał Maliński pojedzie do Austrii, aby wystartować w II eliminacji MPRC. Zawody zostały przełożone na ten sam termin co Rajd Elmot. Po uzyskaniu zapewnienia organizatora, że wszystkie biegi Seicento zostaną rozegrane z niedzielę Rafał postanowił jednak wystartować w obydwu imprezach.

Rafał Maliński: Bardzo podoba mi się trasa. Organizatorzy przygotowali same górskie odcinki idące przez przełęcze. Nie będzie wąskich wiejskich dróżek z licznymi pułapkami czekającymi na poboczu, tylko prawdziwe ściganie, gdzie można pozwolić sobie na jazdę na granicy wytrzymałości opon. Ciekawy będzie odcinek Walim-Rościszów. Mateusz Tutaj zna go na pamięć do przełęczy (z wyścigu górskiego), a ja z przełęczy w dół (z odcinka testowego). Zobaczymy kto będzie szybszy. Będę też musiał śledzić wyniki załóg z dalszymi numerami.

Pojawili się zawodnicy, którzy odpuścili Rajd Warszawski, a w zeszłym roku pokazali że są szybcy. Po odwołaniu dwóch rajdów znacznie zmieniła się taktyka jazdy. W zeszłym roku odliczało się aż 5 wyników, więc można sobie było pozwolić na ryzyko. W tym roku, kiedy jest zaplanowane 9 rund, a nie wiadomo, ile z nich się odbędzie, trzeba kończyć wszystkie rajdy na mecie. O tytule będą decydowały nawet małe punkty za pozycje pod koniec dziesiątki.

To świetnie, że organizator po tym, jak przesunął zawody MPRC na inny termin poszedł mi na rękę i zmodyfikował harmonogram tak, żebym mógł w nich wystartować. Widać że w tej dyscyplinie są dobre relacje między działaczami a zawodnikami i można dojść do wspólnych rozwiązań. Mam nadzieję, że tym razem będę miał więcej szczęścia i ukończę zawody bez przygód. Mam poważną stratę punktową i już do końca sezonu nie będę mógł popełniać błędów. Przy obowiązującym systemie punktacji trzeba zawsze kończyć zawody. Od poprzedniego startu w rallycrossie minęło sporo czasu, a ja nie jeździłem Seicento. Trzeba było przygotować nowy silnik. Mam nadzieję, że nie będzie żadnych problemów, a samochód będzie równie szybki jak poprzednim razem.