37. Rajd Elmot-Krause zakończył się pechowo dla Rafała Malińskiego i Kacpra Pietrusińskiego. Po awarii Peugeota Łukasza Markowskiego zawodnicy zespołu Malkom wystartowali do siódmego odcinka specjalnego jako liderzy rajdu. Niestety spotkał ich pech i auto uległo awarii. Nie dało się dalej jechać, więc załoga była zmuszona wycofać się z rajdu. Rafał Maliński był jednak zadowolony ze swojej jazdy.
Rafał Maliński: Do nerwowej sytuacji doszło już przed rajdem. Organizator opublikował listę startową, z której wynikało, że zaczynamy pół godziny wcześniej niż wynikałoby to z harmonogramu. W moim samochodzie trzeba było jeszcze przed startem zamontować części, które odbierałem rano od świdnickiego dealera Hondy. Po interwencji koordynatora mojego zespołu sędziowie przywrócili wcześniej zaplanowaną godzinę startu. W przeciwnym wypadku pierwszą pętlę pokonałbym z niesprawną skrzynią biegów.
Pierwszy odcinek przejechałem z przygodami. Na trasie były dwie szykany. Pierwsza była ustawiona na tyle luźno, że można ją było przejechać 70 km/h. Myślałem, że druga będzie podobna, więc hamowałem do niej dużo później. Okazało się, że stoi ciasno i rozbiłem lekko przód samochodu. Jak się później dowiedziałem pierwszą szykanę potrącił Mateusz Tutaj i sędziowie nie zdążyli jej poprawić. Mimo, że na tym samym odcinku obróciłem się i musiałem uruchamiać samochód to byłem od Mateusza o 5 sekund szybszy. Na następnych oesach moja przewaga była już większa. Nie znałem czasów konkurentów z dalszymi numerami, ale wydawało mi się, że mając taką przewagę nad liderem punktacji prowadzę w generalce. Jechałem więc zachowawczo.
Kiedy zjechałem na serwis okazało się, że jestem czwarty. Drugą pętlę pojechałem dużo szybciej i awansowałem na drugie miejsce. Na trzecią pętlę założyłem slicki, a do bagażnika włożyłem dwie medie. Strata do Łukasza Markowskiego była zbyt duża, ale moja przewaga nad następnymi załogami była minimalna. Musiałem więc jechać na 100%. Nie wytrzymało tego przeniesienie napędu i na starcie do siódmego oesu wycofałem się z rajdu. Łukasz Markowski miał awarię przed tym oesem, więc miałem duże szanse wygrać. Na pocieszenie pozostaje fakt, że nasza sytuacja w punktacji nie zmieniła się. Dalej mam 3 „oczka” straty do lidera. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że limit pecha na ten sezon został wyczerpany. Jestem zadowolony, że na każdym rajdzie jestem w czołówce. Do czasu awarii auto spisywało się rewelacyjnie, a ja nie miałem żadnych problemów. Dziękuję Bryanowi Bouffier, który na testach przed zawodami pomógł mi ustawić zawieszenie.

