Kolejne zdobyte punkty w Pucharze Citroena i prowadzenie w klasie A6 to dorobek Radosława Typy i Daniela Siatkowskiego po zakończonym w Jeleniej Górze Rajdzie Karkonoskim. Kierowca Moto-Klubu Lidzbark Warmiński rozpoczął imprezę od problemów z przerywającym silnikiem. Na szczęście gdy mechanicy usunęli awarię Radek z Danielem kręcili bardzo dobre czasy i pierwszy dzień kończyli jako liderzy w Pucharze Citroena. Plany na niedzielę zakładały utrzymanie przewagi. Jednak pierwszy odcinek rozpoczął się fatalnie, zawodnicy uczestniczyli w akcji ratunkowej po wypadku Sebastiana Frycza. Po tym, co zobaczyli mimo starań nie udało im się utrzymać szybkiego tempa. Skończyli rajd na drugim miejscu w Pucharze Citroena. Na dwa rajdy przed końcem sezonu załoga Radosław Typa/Daniel Siatkowski plasuje się na drugim miejscu w C2 R2 Team’s Challenge i pierwszym w klasie A6.
Radosław Typa: Pierwszego dnia mimo kłopotów z samochodem udało się narzucić szybkie tempo i zakończyć sobotnie ściganie na pierwszej pozycji. Drugiego dnia zaczęło się bardzo smutno. Gdy zobaczyłem płonący samochód i leżącego Sebastiana po plecach przeszły mi ciarki. Z Sebą dobrze się znamy i utrzymujemy przyjacielskie relacje. Na miejscu wypadku byłem w szoku. Gdy karetka pojechała do szpitala my ruszyliśmy dalej, ale chyba to co zobaczyłem zostawiło w mojej głowie jakiś ślad. Cieszę się, że jesteśmy na mecie, ale jeszcze ważniejsze jest dla mnie to, że Sebastianowi i Jackowi nic poważnego się nie stało. Mam nadzieję, że chłopaki szybko wrócą do zdrowia. Ja przestawiam C2-kę na szutrowe zawieszenie i zapraszam wszystkich kibiców do Braniewa na Rajd Kormoran. Dziękuję producentowi wody Primavera, firmie Makita, firmie Radex, samorządowi Warmii i Mazur i władzom Ornety.
Daniel Siatkowski: Pierwszego dnia po raz kolejny miałem okazję upewnić się, że gdy z samochodem wszystko jest w porządku Radek jest bardzo szybkim kierowcą. Wypadek Sebastiana w niedzielę rano przypomniał mi, że rajdy to jednak niebezpieczna zabawa. Sam mam na koncie kilka wypadków, ale to co zobaczyłem naprawdę mną wstrząsnęło. Dobrze, że ostatecznie chłopakom nic poważnego się nie stało. Dziękuję naszym sponsorom, mechanikom i wszystkim, którzy pracowali na nasz wynik w rajdzie.

