Michał Broniszewski i Philipp Peter zajęli w niedzielne popołudnie szóste miejsce w drugim wyścigu trzeciej rundy serii International GT Open na torze Spa-Francorchamps. Wyścig odbył się przy fatalnej pogodzie, w ulewnym deszczu, na mokrej nawierzchni. Już w drodze na pola startowe wypadł z toru Matteo Malucelli w Aston Martinie, co było poważnym ostrzeżeniem dla reszty stawki.

Po starcie z czternastego pola Michał Broniszewski jechał w żółto-czarnym Ferrari z numerem 11 bardzo rozważnie, chcąc za wszelką cenę uniknąć błędu w niesłychanie ciężkich warunkach. Polak wykonał zadanie i zakończył swoją zmianę bez przygód, przekazując nietknięty samochód swojemu zmiennikowi, chociaż nie obyło się bez małej przygody, która oznaczała stratę kilku miejsc. Po zmianie kierowców Philipp Peter rozpoczął pościg za czołówką. Jechał jak natchniony, wyprzedzając jednego rywala za drugim. Po drodze uzyskał najlepszy czas okrążenia w wyścigu. Osiągnął metę na szóstej pozycji, zapewniając cenne punkty dla polsko-austriackiego duetu.

Michał Broniszewski: To był zwariowany wyścig, jeden z najtrudniejszych w mojej karierze. Warunki były strasznie ciężkie. Typowo belgijska pogoda – ulewny deszcz, tony wody na torze i aquaplaning, niemal zerowa widoczność. Takie warunki faworyzowały naszych rywali w samochodach Porsche z silnikiem „wiszącym” za tylną osią i to widać w klasyfikacji wyścigu. Najtrudniejsze były pierwsze okrążenia. Nie dało się jechać pełnym gazem, samochód tracił przyczepność na prostych.

– Wkrótce po starcie miałem małą przygodę. Zamierzałem wyprzedzić jednego ze słabszych rywali, który nie widział mnie i zajechał mi drogę. Aby uniknąć kontaktu, musiałem gwałtownie skręcić w prawo, co skończyło się obróceniem samochodu i stratą około 10 sekund, ale na szczęście pojechałem dalej. W tak trudnych warunkach uzyskiwałem czasy okrążeń na poziomie liderów wyścigu, jednak odległa pozycja startowa i obrócenie samochodu nie pozwoliły na awans w klasyfikacji. Po raz kolejny dowiodłem, że dobrze jeździ mi się w deszczu.

– Opuszczamy Spa z trochę mieszanymi odczuciami. Dwa szóste miejsca to dorobek poniżej oczekiwań, ale ten weekend dał nam też sporo satysfakcji. Wczoraj pojechaliśmy bardzo dobry wyścig, niestety kontrowersyjna kara zabrała nam miejsce na podium. Najważniejsze, że zdobyliśmy sporo punktów, ale rywale trochę nam uciekli w punktacji. Przed nami jednak jeszcze pięć podwójnych rund czyli dziesięć wyścigów, a więc wszystko jest możliwe.

Trzecia runda International GT Open (wyścig 2):
1. Marco Holzer/Nick Tandy (D/GB) Porsche 997 GT3 RSR 50:30,658
2. Raymond Narac/Patrick Pilet (F/F) Porsche 997 GT3 RSR +34,051
3. Daniel Zampieri/Michael Dalle Stelle (I/I) Ferrari 458 Italia GT3 +1.01,412
4. Diederich Sijthof/Emanuele Moncini (NL/I) Chevrolet Corvette C6R +1,05,230
5. Gianmaria Bruni/Federico Leo (I/I) Ferrari 458 GT Italia +1:07,193
6. Michał Broniszewski/Philipp Peter (PL/A) Ferrari 458 GT Italia +1:08,331
7. Klaas Hummel/Adam Christodoulou (D/GB) McLaren MP4-12C GT3 +1:18,943
8. Miguel Torill/Kiryłł Ładygin (ES/RU) Ferrari 458 Italia GT3 +1:33,203
9. Andrea Rizzoli/Stefano Bizzarri (I/I) Ferrari 458 Italia GT3 +1.34,095
10. Archie Hamilton/Marco Mapelli (GB/I) Porsche 997 GT3 R +1:35,487

Klasyfikacja generalna International GT Open:
1. Raymond Narac/Patrick Pilet (F/F) 80
2. Marco Holzer/Nick Tandy (D/GB) 76
3. Alvaro Barba/Matteo Malucelli (E/I) 64
4. Stefano Bizzarri (I) 57
5. Gianmaria Bruni/Federico Leo (I/I) 53
6. Michał Broniszewski/Philipp Peter (PL/A) 47
7. Daniel Zampieri/Michael Dalle Stelle (I/I) 46
8. Andrea Montermini/Juan Manuel Lopes (I/ARG) 43