Chaleco Lopez, a następnie Cyril Despres i Kuba Przygoński z ORLEN Team – tak uplasowała się czołówka po pierwszym etapie Desafio Litoral – rajdu zaliczanego do Dakar Series. Pierwszy etap biegnący z Iguazú do Posadas został podzielony na dwa odcinki specjalne. Trasa poprowadzona została głównie przez dżunglę, pomiędzy drzewami na bardzo twardej nawierzchni. Odcinki specjalne były bardzo szybkie.

Jechaliśmy po twardych, glinianych drogach, których struktura przypominała trochę asfalt. Miejscami leżała na nich woda i tam robiło się ekstremalnie ślisko. Musiałem bardzo uważać – komentował Kuba Przygoński. – To dla mnie trochę nowy teren, trasa nie przypomina zupełnie znanej mi z Dakaru. Jedziemy w buszu pomiędzy drzewami.

W takich warunkach Kuba w pierwszej części OSu walczył z wadliwie działającym hamulcem tylnym. Na jednym w ostrych hamowań jego motocykl zaczęło niekontrolowanie rzucać i zawodnik ORLEN Team upadł. Nic się nie stało zarówno motocykliście jak i jego sprzętowi. Kuba w dalszej części etapu uzyskał najszybszy czas.

Miałem trochę problemów z tylnym zaciskiem hamulcowym. W jednym bardzo śliskim miejscu nie mogłem opanować motocykla. Skończyło się to wywrotką, nic mi się na szczęście nie stało. Wstałem i zacząłem jechać naprawdę bardzo szybko, z tego co patrzyłem na czasy, byłem najszybszy. Dobrze swój pierwszy odcinek specjalny na rajdzie typu cross-country przejechał Tadeusz Błażusiak. Ten jadący w barwach Red Bull oraz KTM Motorsport Polak, osiągnął czas o 13’30 gorszy od lidera i zajął czwarte miejsce w generalce.