Najmłodszy spośród zawodników ORLEN Team, Kuba Przygoński zajął jedenastą pozycję na szóstym – do tej pory najdłuższym – etapie rajdu Dakar. Tym samym zapewnił sobie awans na 7. miejsce w klasyfikacji rajdu. Etap na rodzimej ziemi wygrał Francisco Lopez tym samym już po raz trzeci stając na etapowym podium tegorocznego rajdu. Jest to jednocześnie jego dziewiąte zwycięstwo w karierze. Na biwak Chilijczyk wjeżdżał w asyście braw i wiwatów ze strony kibiców, którzy licznie zgromadzili się w Calamie. Drugie etapowe miejsce zajął Ruben Faria, trzeci był Cyril Despres.

Kuba Przygoński jechał dziś swoim równym tempem, trzymając w zasięgu wzroku najszybszą grupę. Na metę odcinka przyjechał jako 11., jego strata wynosiła 7’48 minut. Kuba awansował na siódme miejsce w generalce. – Bardzo ciężki wymagający fizycznie odcinek. Tak jak sądziłem nikt tu nie będzie odpuszczał. Jechaliśmy zwartą grupą, a każdy trzymał manetkę gazu odkręconą na full. Ciekawa była końcówka etapu, wjechaliśmy na 3 tysiące metrów, gdzie momentami aż ciężko było złapać oddech – komentował na mecie Kuba Przygoński.

Jacek Czachor i Marek Dąbrowski, którzy startują w odleglejszej grupie też nie mieli łatwo. Czachor był dziś 34 obronił 26. pozycję w generalce. W koszmarnym kurzu wystartował Marek Dąbrowski. Chciał uciec pozostałym, ale to wiązało się z wyprzedzaniem w niebezpiecznych miejscach. W końcu jego konkurenci zabłądził przy ograniczonej widoczności. W wynikach dnia Marek jest 73. w generalce 70. – Nic kompletnie nie widziałem w kurzu. Podziwiam zawodników, którzy mają tyle odwagi by w niego wjeżdżać i wyprzedzać. Kilku z nich mnie przeskoczyło, ale zaraz później zgubili się – mówił Marek Dąbrowski.

Nie podjechałem pod jedną górkę. Tam wyprzedziło mnie dwóch zawodników. Jadę swoim tempem, a konkurencji w ogóle nie odpuszczają. Nawigacja była w miarę prosta, w zasadzie cały czas jechaliśmy prosto przed siebie po dziurach. Na koniec czekał nas wysoki podjazd, tam motocykle utraciły trochę mocy ze względu na niewielką ilość tlenu – dodał Jacek Czachor. Liderem wśród motocyklistów pozostaje Olivier Pain, jednak dzięki dzisiejszej wysokiej etapowej pozycji zbliżył się do niego na tylko 2’22 Cyril Despress.

Również zagrożony pozostaje aktualny lider stawki samochodowej Stephane Peterhansel. Na etapie niepokonany był Nasser Al-Attiyah. Dzięki trzeciemu etapowemu zwycięstwu i wypracowaniu dzisiaj aż 8’36 przewagi nad Petrehanselem, Katarczyk zbliżył się w generalce do jadącego Mini Francuza na minutę i osiemnaście sekund. Trzeci na etapie był Amerykanin Robby Gordon, jednak trzecie miejsce w rajdzie należy cały czas do reprezentanta Republiki Południowej Afryki Ginela de Villiersa.

Problemy na terasie miał Nani Roma. Hiszpan stracił cenne minuty wykopując się z wydmy na 75 kilometrze. 181 km od startu zatrzymało się buggy Carlosa Sainza, przyczyną była awaria silnika. Samochodowa załoga ORLEN Team: Szymon Ruta i Laurent Lichtleuchter rolowała przez przód swoją Toyotę Hilux pomiędzy pierwszym a drugim punktem pomiaru. Załoga nie ucierpiała, jednak w wyniku wypadku została uszkodzona klatka bezpieczeństwa w rajdówce. Zespół wraca na kołach na biwak pomijając jednak odcinek specjalny.

Na pierwszym way poincie Szymon Ruta tracił do prowadzącego w rajdzie zaledwie 15’52. Niedługo później załoga ORLEN Team pokonywała bardzo wybijającą partię trasy. Z metra na metr, coraz bardziej podbijało tył, rajdówki Szymona, w końcu tył wyprzedził przód i załoga wyrolowała przez przód samochodu uszkadzając klatkę bezpieczeństwa.

To była bardzo niebezpieczna część drogi. Jechaliśmy dobrym tempem, gdy zaczęło nas podbijać. Nie było już możliwości wyhamowania auta. W tym miejscu przewracały się samochody jeden za drugim. Pomogliśmy kilku załogom. Jesteśmy zmuszeni wracać na biwak pomijając odcinek specjalny – komentował na gorąco przez telefon satelitarny Szymon Ruta.

Jutrzejszy etap będzie znów długi (802 km z czego OS 218 km) i wymagający, a do tego jeszcze szybki. Trasa biegnie przez Andy Kordyliery na wysokościach pomiędzy 3400 a 4000 metrów, a dojazdówka wspina się nawet na 4975 m n.p.m. Zawodnicy przejadą z chilijskiej Calamy – uchodzącej za jedno z najbardziej suchych miejsc na ziemi, do Salty w Argentynie. Najtrudniej niewątpliwie będą mieli motocykliści, którzy rozpoczynają etap maratoński. Po OSie nie będą mogli skorzystać z serwisu, śpią też na oddzielnym biwaku.

Wyniki VI etapu – motocykle
1. Francisco Lopez (RCH) KTM 450 4:56.21
2. Ruben Faria (P) KTM 450 +2.34
3. Cyril Despres (F) KTM 450 +3.48
4. Kurt Caselli (USA) KTM 450 +4.48
5. Alessandro Botturi (I) Husqvarna TE 449 RR +5.35
6. Jeremias Israel Esquerre (RCH) +6.13
7. Frans Verhoeven (NL) Yamaha YZ 450F +6.41
8. Helder Rodrigues (P) Honda CRF 450 +6.58
9. Juan Pedrero (E) KTM 450 +7.22
10. Olivier Pain (F) Yamaha YZ 450F +7.33
11. Kuba Przygoński (PL) KTM 450 +7.48

34. Jacek Czachor (PL) KTM 450 +30.49
73. Marek Dąbrowski (PL) KTM 450 +1h15.28

Klasyfikacja generalna po VI etapie – motocykle
1. Pain 15:35.23
2. Despres +2.22
3. Casteu +4.48
4. Lopez +6.06
5. Faria +8.35
6. Botturi +12.02
7. Przygoński +19.15
8. Svitko +22.08
9. Israel Esquerre +24.38
10. Rodrigues +25.23

26. Czachor +1:28.29
70. Dąbrowski 5:09.37

Wyniki VI etapu – samochody
1. Nasser al-Attiyah/Lucas Cruz (Q/E) Buggy Damen Jefferies 4:52.08
2. Stephane Peterhansel/Jean-Paul Cottret (F) Mini All4 Racing +8.36
3. Robby Gordon/Kellon Walch (USA) Hummer H3 +13.52
4. Orlando Terranova/Paulo Fiuza (RA/P) BMW X3 CC +14.13
5. Leonid Nowickij/Konstantin Żilcow (RUS) Mini All4 Racing +15.48
6. Giniel de Villiers/Dirk von Zitzewitz (ZA/D) Toyota Hilux +17.17
7. Lucio Alvarez/Bernardo Graue (RA) Toyota Hilux +25.36
8. Ronan Chabot/Gilles Pillot (F) SMG Original +25.53
9. Guerlain Chicherit/Jean-Pierre Garcin (F) Buggy SMG +28.28
10. Erik Wevers/Fabian Lurquin (NL/B) Ford HRX +30.16

Klasyfikacja generalna po VI etapie – samochody
1. Peterhansel 14:36.16
2. al-Attiyah +1.18
3. de Villiers +42.31
4. Nowickij +44.47
5. Chicherit +1:16.26
6. Chabot +1:27.52
7. Roma +1:30.52
8. Sousa +2:02.55
9. Terranova +2:05.27
10. Thomasse +2:11.05