Najmłodszy spośród motocyklistów ORLEN Team, Kuba Przygoński, zajął 2. miejsce na drugim etapie Rajdu Faraonów. Polak był tylko o 1’12 wolniejszy od zwycięzcy etapu – Hiszpana Jordiego Viladoms. Trzecie miejsce na etapie, ze stratą do lidera wynoszącą 1’38, zajął Paolo Goncalves – drugi, obok Jordiego Viladoms, bezpośredni konkurent Przygońskiego, w drodze o podium w Mistrzostwach Świata.

Dzisiejszy etap afrykańskiego klasyka liczył 344 kilometry po zróżnicowanej, piaszczysto-kamienistej trasie. Kuba Przygoński startował z czwartej pozycji. W połowie etapu objął prowadzenie i musiał wziąć na siebie ciężar odpowiedzialności otwierania trasy, co wiąże się z zagrożeniem popełnienia błędu nawigacyjnego.

Trasa była mniej monotonna niż wczorajsza. Musieliśmy się mocno koncentrować, gdyż na odcinku specjalnym leżały zdradliwe kamienie. Dodatkowo nawigacja była znacznie bardziej skomplikowana. Jechałem płynnie, przez ponad 200 kilometrów otwierałem trasę i całkiem dobrze radziłem sobie z tym zadaniem. Niestety popełniłem mały błąd, nie trafiłem w punkt pomiaru czasu i musiałem zawrócić. Straciłem na tej operacji sporo czasu i prawdopodobnie przez to nie udało mi się wygrać – komentował Kuba Przygoński.

Drugie etapowe zwycięstwo w klasie Open Trophy zanotował bardzo szybko jadący Jacek Czachor. Kapitan ORLEN Team jednocześnie uplasował się jako siódmy zawodnik w generalce odcinka. Zaraz za nim metę przejechał Marek Dąbrowski – jego strata do lidera w klasie wyniosła 14’36.

Musiałem bardzo uważać na uskoki. Na trasie leżało dużo białych skałek, które są niewiarygodnie twarde i jednocześnie słabo widoczne w oślepiającym słońcu. W przeszłości zdarzyło mi się mieć wypadek po konfrontacji z jedną z nich. Druga część etapu była bardzo trialowa i wymagająca fizycznie. Jutro też nie będzie łatwo, mam nadzieję jednak, że trasa będzie bardziej kopna – powiedział Jacek Czachor.

Etap częściowo bardzo szybki, częściowo biegnący po ciężkich kamieniach. Było to spore wyzwanie fizyczne. Jutro trasa jest jeszcze dłuższa i wydaje mi się, że to, co za nami to dopiero rozgrzewka przed prawdziwym rajdem – powiedział Marek Dąbrowski.