Kuba Przygoński stracił tylny hamulec i zajął 14. pozycję na pierwszym etapie Oilibya du Maroc. Kłopoty z motocyklem miał również Jacek Czachor. Kapitan ORLEN Team na metę przyjechał jako 21. Szymon Ruta swój pierwszy w karierze, prawdziwie pustynny, etap ukończył na 18. miejscu.

Dzisiejsza trasa stanowiła pętlę ze startem i metą w miejscowości Erfoud. Etap liczył 313 km z czego 271 to odcinek specjalny. W tych warunkach swoją wyższość nad konkurentami pokazał Helder Rodrigues, jadący fabryczną Hondą, która po 24 latach nieobecności powróciła do rajdów Cross-Country. Portugalczyk wypracował 1’12 nad – drugim w wynikach – Marckiem Comą oraz 2’20 nad trzecim – Cyrilem Despresem.

Kuba Przygoński był dziewiąty na pierwszym punkcie pomiaru czasu. Na początku odcinka specjalnego awarii uległ jednak jego tylny hamulec. Motocyklista kontynuował jazdę zwalniając jedynie przodem, co znacznie spowolniło jego tempo jazdy. Jacek Czachor miał problemy z nierówną pracą silnika. Okazało się, że przyczyną jest zabrudzony filtr. Kapitan ORLEN Team podjął decyzję o wymianie wadliwego elementu.

Rozpocząłem w miarę dobrym tempem. Hamulec straciłem już na 80 kilometrze. Bez tylnego hamowania nie da się jechać szybko w warunkach pustynnych. Próbowałem jednak wydobyć z motocykla maksymalną moc. Musiałem się bardzo koncentrować na samej jeździe i najprawdopodobniej przez to popełniłem błąd nawigacyjny. Pierwszy etap był trochę pechowy, ale czuję, że mam dobre tempo i cieszę się, że jeszcze przede mnę pięć dni treningowych – powiedział Kuba Przygoński.

Przesiadłem się na motocykl o mniejszej pojemności. Jadę czterysta pięćdziesiątką, a ona pracuje w trochę innych zakresach obrotów. Dodatkowo jednostka napędowa nie pracowała płynnie. Zdecydowałem się stanąć i sprawdzić przyczynę awarii, co zakończyło się koniecznością wymiany filtra. Straciłem na tym trochę czasu. Dojechałem do wydm i tam dołączyłem do grupy zawodników, która błądziła i wspólnie dojechaliśmy do mety. Na etapie musiałem bardzo uważać, gdyż nawigacja okazała się niesamowicie skomplikowana – mówił na mecie Jacek Czachor.

Rewelacyjnym tempem rozpoczął jadący Toyotą Hilux samochodowy zespół ORLEN Team. Pilotowany przez doświadczonego Francuza – Laurenta Lichtleuchtera – Szymon Ruta na pierwszym punkcie pomiaru czasu był siódmy. W dalszej części trasy załoga wyskoczyła z wydmy, nieoczekiwanie w miejscu lądowania w piachu zakopała się inna załoga, która zablokowała oes.

To była dla nas niesamowicie ważna lekcja. Jechaliśmy bardzo szybko jak na nasze pierwsze pustynne kilometry. Przelecieliśmy przez szczyt wydmy i gdy zaczęliśmy zjeżdżać z kolejnej okazało się, że przed nami stoi inne auto. Byłem bardzo zdziwiony, że zawodnik zakopał się w tak pozornie niewymagającym miejscu. Jechaliśmy pierwszym biegiem i w zasadzie oparliśmy naszą Toyotę o jego auto. Droga była zablokowana. Straciliśmy mnóstwo czasu odkopując samochód konkurenta, co zapewne wpłynęło na nasz czas końcowy. Przyjechaliśmy tu jednak dla treningu, bardzo dobrze układa mi się współpraca z nowym pilotem, który ma olbrzymie doświadczenie i już nie mogę się doczekać powrotu na pustynne trasy – powiedział Szymon Ruta.