Kuba Przygoński, motocyklista ORLEN Team, zajął trzecie miejsce na 3. etapie Pharaons Rally i awansował o jedną pozycję w klasyfikacji rajdu. Obecnie jest trzeci, co przybliża go w walce o tytuł w Mistrzostwach Świata. Marek Dąbrowski miał wypadek i musiał wycofać się z dalszej rywalizacji. Trzeci etap był najdłuższy na tych zawodach. W road booku zawodników figurowały 582 kilometry. Marek Dąrowski na pierwszym punkcie pomiaru czasu był ósmy, niestety w dalszej części OSu, przy dość dużej prędkości, przednie koło jego motocykla zaklinowało się między skałami. Zawodnik upadł, a motocykl został poważnie zniszczony.

Jesteśmy w punkcie medycznym – komentuje Filip Dąbrowski, Team Manager ORLEN Team. – Lekarze zbadali bardzo dokładnie Marka. Ma kilka obić, jego stan jednak jest dobry i jestem przekonany, że szybko wróci do formy. Znacznie bardziej w tym upadku ucierpiał motocykl. Nie było możliwości kontynuowania jazdy. Marek Dąbrowski był zmuszony wycofać się z rajdu. Zawodnik wypracował jednak do tej pory 37 punktów w łącznej klasyfikacji Open Trophy. Oznacza to, że pomimo braku szczęścia podczas ostatniej rundy, zdobędzie on minimum tytuł wicelidera.

W Open Trophy cały czas bezkonkurencyjny jest Jacek Czachor. Kapitan ORLEN Team dzisiaj na etapie miał siódmy czas wśród wszystkich zawodników. Pewnie prowadzi w swojej klasie i jednocześnie jest siódmy w generalce. – Zostałem sam na placu boju po wypadku Marka. Wielka szkoda! W ogóle nie widzę pozostałych zawodników na trasie. Nie są oni w stanie jechać moim tempem. W tych warunkach będę musiał mocno kontrolować szybkość na kolejnych odcinkach. Dzisiaj trasa była bardzo zróżnicowana, na niektórych partiach musiałem redukować do pierwszego biegu, by móc pokonać skaliste tereny – komentował Jacek Czachor.

Na tym długim i wymagającym etapie w klasyfikacji Mistrzostw Świata najszybszy był Joan Bort Barreda. Jest to jego drugi etapowy sukces na tym rajdzie. Na przejechanie dystansu potrzebował on 4h20’15 sekund, o 2’24 wolniejszy był Paolo Goncalves, a trzeci dojechał – Kuba Przygoński, ze stratą do lidera wynoszącą 7’37. – Dzisiaj jechaliśmy praktycznie po każdym rodzaju nawierzchni. Trasa była momentami bardzo szybka, w innych partiach wymagająca i techniczna. Mocno musieliśmy się napracować, by osiągnąć linię mety. Rywalizuję z dwoma zawodnikami, mam wrażenie, że ich motocykle są inaczej skonfigurowane niż mój, dzięki czemu osiągają oni większe prędkości. Ale trzymam ich tempo i będę chciał nadrobić na kolejnych odcinkach specjalnych – komentował Kuba Przygoński.

Trzeci odcinek specjalny był również pechowy dla Jordiego Viladomsa, który miał niegroźny wypadek na trasie. Zawodnikowi nic się nie stało, ale stracił sporo czasu próbując powrócić na trasę. W generalce rajdu Hiszpan spadł na piątą pozycję za Norwega Pala Ullevalsetera.