Podczas szóstego wyścigu sezonu Bartłomiej Mirecki dokonał tego, na co czekał od początku sezonu. Częstochowianin wygrał swój pierwszy wyścig w Kia Lotos Race i był to zarazem jego pierwszy triumf po przejściu z kartingu do wyścigów samochodowych. To bardzo duży sukces zawodnika BM Racing Team, na dodatek odniesiony w zawodach których najbardziej się obawiał.

Trzecia runda Kia Lotos Race rozegrana na torze Poznań miała być tą podczas której walka będzie najbardziej wyrównana i do gry o zwycięstwo wkroczą zawodnicy którzy nie triumfowali w czterech pierwszych wyścigach sezonu. Tak też było w rzeczywistości bowiem w Poznaniu swoje pierwsze zwycięstwa na swoim koncie zaliczyli: Bartłomiej Mirecki i Michał Dobrowolski.

Mirecki czasówkę ukończył na 8. miejscu. W pierwszym wyścigu weekendu zdołał awansować na 7. lokatę. W drugim biegu przedzierając się z czwartej pozycji stoczył pasjonujący pojedynek o wygraną z liderem punktacji KLR – Zbigniewem Łaciszem. Kiedy wydawało się, że Łacisz zdoła wygrać, 16-latek z Częstochowy skutecznie zaatakował na przedostatnim okrążeniu, zwyciężając swój pierwszy wyścig w KLR. Dzięki tej wygranej Mirecki awansował na trzecie miejsce w punktacji pucharu Kia, a do drugiego zawodnika traci już tylko 5 punktów.

Bartłomiej Mirecki: Bardzo cieszę się z mojej pierwszej wygranej. Zostałem najmłodszym zwycięzcą zmagań KIA, do tego pokonałem w bezpośredniej walce Zbigniewa Łacisza – zwanego „Panem Profesorem”. Myślę, że zaprezentowaliśmy bardzo ciekawą walkę. Do drugiego wyścigu startowałem z 4. pola. Spadłem po starcie na szóste miejsce, ale już na trzecim okrążeniu byłem na prowadzeniu. Gonił mnie Zbigniew i po dwóch kółkach zostałem wyprzedzony. Kiedy wydawało się, że już nie mam szans na wygraną, lider wyścigu popełnił błąd, ja się zbliżyłem, a dwa zakręty przed końcem wyścigu wyszedłem na prowadzenie.

– To była bardzo fajna walka, bez jakiś ostrych „zagrań”, wypychania i temu podobnych. W Poznaniu mogłem jeszcze lepiej wypaść w czasówkach, ale podczas drugiej – deszczowej sesji zaryzykowaliśmy z oponami i zamiast miejsca w pierwszej trójce, spadłem na 8. lokatę. Obawiałem się tej rundy, ale wszystko poszło po mojej myśli. Teraz przed nami wakacyjna przerwa i zasłużony odpoczynek, który spędzimy rodzinnie. Druga część sezonu w KLR zapowiada się bardzo interesująco i liczę, że awansuję na drugie miejsce. Dziękuję wszystkim moim sponsorom oraz zespołowi za pomoc. Mam nadzieję, że swoją postawą w Poznaniu dostarczyłem im sporo pozytywnych emocji.