Podczas premierowego Grand Prix Singapuru zespół BMW Sauber F1 Team doświadczył olbrzymiego pecha. Nick Heidfeld ukończył wprawdzie wyścig na szóstym miejscu, co dało zespołowi trzy dodatkowe punkty, jednak Robert Kubica musiał zadowolić się zaledwie jedenastym miejscem i wyjechał z Singapuru bez punktów. Nick Heidfeld, który zakwalifikował się na szóstej pozycji otrzymał karę przeniesienia o trzy miejsca startowe do tyłu. Powodem był protest Rubensa Barrichello z Hondy, który utrzymywał, iż podczas swojego okrążenia lotnego Niemiec w jakiś sposób mu przeszkadzał. W efekcie Nick musiał startować z dziewiątego pola.
Pomimo to, wszystko miało odbywać się zgodnie z planem. Kierowcy BMW Sauber F1 Team wystartowali dobrze, Robert Kubica utrzymał czwarte miejsce, a Nick Heidfeld wyprzedził Nico Rosberga z Williamsa i jechał na ósmej pozcji. Wszystko szło jak z płatka aż do wypadku Nelsona Piqueta na 15. okrążeniu. Na tor natychmiast wyjechał samochód bezpieczeństwa, niestety, w najgorszym możliwym momencie dla Roberta Kubicy, który dwa okrążenia później miał zjechać na tankowanie. Aleja serwisowa została zamknięta, jednak Polak nie miał wyjścia. Za wizytę w boksie został ukarany 10-sekundowym postojem w alei serwisowej.
Kara ta drogo go kosztowała. Kiedy na 28. okrążeniu po jej odbyciu wyjechał na tor był na zaledwie 18. pozycji. Wyścig się dla niego praktycznie skończył. Walczył wprawdzie nadal i zdołał posunąć się do przodu o kilka pozycji, lecz i tak minął metę dopiero jedenasty. W międzyczasie Nick Heidfeld, podobnie jak wielu innych zjechał do otwartej już alei serwisowej. Po powrocie na tor stracił jednak kilka pozycji, kiedy utknął za czwórką kierowców, wśród których był zwycięzca Grand Prix Singapuru, Fernando Alonso. A Hiszpanowi udało się zjechać na tankowanie i zmianę opon jeszcze przed wypadkiem Piqueta. Heidfeld jechał zatem na jedenastym miejscu i starał się nie ponosić zbędnego ryzyka. Przez wiele kolejnych okrążeń Nick zademostrował prawdziwego ducha walki. Walczył o każdą pozycję i stale przesuwał się do przodu.
Nick Heidfeld wykorzystał również wiele błędów innych, samemu jadąc niemal bezbłędnie. Ciężko zapracował sobie na dobre, szóste miejsce i kolejne trzy punkty w klasyfikacji. Mimo, iż rezultat nieco rozczarował, zespół BMW Sauber F1 Team opuszcza Singapur w dobrym nastroju. W końcu obydwaj kierowcy udowodnili po raz kolejny, że BMW Sauber F1.08 ma wszystko, czego potrzeba do walki o czołowe pozycje. Za dwa tygodnie, podczas Grand Prix Japonii zespół z Monachium i Hinwil ma nadzieję na jazdę na podobnym poziomie, by zdobyć kolejne cenne punkty w klasyfikacji mistrzostw świata.

