Paweł Dytko po rocznej przerwie znowu wystąpił przed opolską publicznością. Tym razem w szczytnym celu podczas Lodowej Gali Żużla, rozgrywanej na lodowisku Toropol w Opolu. Jak co roku żużlowcy, motocrosowcy, quadowcy i kierowcy samochodów rajdowych popisywali się swoimi umiejętnościami w wypełnionej do ostatniego miejsca hali. Dochód z imprezy przekazywany jest na potrzeby chorych i niepełnosprawny dzieci z regionu.

Paweł Dytko: Po rocznej przerwie powróciłem na galę i jak zawsze zabawa i atmosfera była świetna. Klimat tej imprezy jest niepowtarzalny. Pełne trybuny kibiców i vipów, do tego plejada czołowych żużlowców i motocrosowców, startujących na tafli lodowej powodują, że jest to jedna z bardziej popularnych i prestiżowych imprez na Opolszczyźnie. Gala stała się też popularna w kraju. Oprócz mnie w tym roku wystąpił też Andi Mancin w 800-konnym potworze z Nascaru. Kartem wystartował syn Łukasza Sztuki, a na motocrossie ścigał się brat Sebastian Frycza. Oko cieszy to, jak impreza się rozwija i może kiedyś organizowane będą normalne wyścigi samochodowe na lodzie.

- Planowałem występ i prezentację naszej nowej wyścigówki – prototypowego VW Polo – właśnie tutaj, ale pod koniec roku samochód został sprzedany do Hiszpanii i musieliśmy posiłkować się treningowym Lancerem Evo X. Jazda seryjnym autem, bez podtrzymania turbiny, nie jest łatwa dla kierowcy ani tak atrakcyjna dla kibiców, ale starałem się dużo ślizgać i podjeżdżać pod kibiców, zgromadzonych przy bandach prawie na wyciągnięcie ręki, co mam nadzieję się podobało.