Bardzo ciekawa rywalizacja rozegrała się podczas rund Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski, które w miniony weekend odbyły się w Małopolsce. Na ponad 6 kilometrowej trasie rywalizowało 114 polskich i słowackich zawodników w ramach Mistrzostw Polski, Mistrzostw Słowacji i FIA CEZ Hill Climb Trophy.

W gronie najlepszych oraz najmocniejszych samochodów pojawił się wałbrzyski zawodnik Andrzej Papamichalis w Mitsubishi Lancerze Evo, grupy A. Miał on nie lada zadanie, ponieważ podczas 5 i 6 rundy w jego klasie rywalizowało 6 zawodników, w tym dwa samochody WRC. Papamichalis, podczas obu rund uzyskał bardzo dobry wynik, stając podwójnie na podium na drugim miejscu, ustępując jedynie Igorowi Droratowi w Fabii WRC. Andrzej wyprzedził swojego byłego konkurenta z GSMP, Grzegorza Dudę, który od 2 sezonów startuje w cyklu FIA CEZ Trophy, gdzie zdobył tytuł Mistrza CEZ.

Andrzej Papamichalis: Miałem naprawdę mocną stawkę w grupie A. Auta WRC, mistrz FIA CEZ w grupie A no i koledzy z GSMP. Trzeba było się mocno napracować na szybkiej trasie w Limanowej i najdłuższej w całym cyklu, żeby dowieźć do mety dwa drugie miejsca. Ustąpiłem w walce tylko Igorowi Drotarowi, który jest driverem wyśmienitym. Za to udało się podwójnie wyprzedzić Grzegorza Dudę, żeby nie było, że to przypadek, w niedzielę potwierdziłem swoją dominacje podczas Limanowej. Pogoda i kibice dopisali nam, a my mogliśmy ścigać się dla nich i stworzyć wspaniałą atmosferę. Bardzo dobrze będę wspominał te zawody.

– Niestety tak jak Limanowa przez ostatnie lata była wzorem do naśladowania, tak teraz sytuacja się zmieniła. Nie może tak być, że przyjeżdżamy na zawody i jedziemy tylko jeden podjazd wyścigowy. Do tego czekaliśmy 45 minut na górze na zjazd, co było całkowitym szaleństwem. W sobotę jak jeden z naszych kolegów obliczył straciliśmy 3 godziny 15 minut. Wpadki mogą się zdarzać, ale organizator powinien wiedzieć, że przy tylu zawodnikach całość musi być prowadzona idealnie, bez przestojów, zbędnych pogadanek, czy ceremonii trwających ponad godzinę. Musza po prostu wyciągnąć z tego wnioski na przyszłość. Chciałem podziękować kibicom za wspaniały doping oraz mojemu sponsorowi firmie Auto-Miran za wsparcie. Do zobaczenia w Sopocie.