Na trasie w okolicach Limanowej odbyła się kolejna runda Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Po raz kolejny zawodnicy udowodnili, że ich jazda potrafi przyciągnąć ogromną ilość kibiców. W przerywanych zawodach nie dało się nie zauważyć walki Mariusza Steca z czołowymi zawodnikami stawki i samochodem, który w tym roku trochę grymasi.

Mariusz Stec: Limanowa powinna być jak Karowa w Warszawie. Szybko pod górę, beczka i zjazd na czas w dół. Byłoby emocjonująco. Dziś nie ma już znaczenia kto nie dał rady dobrze zorganizować tej imprezy. My też nie daliśmy rady. Nie przewidzieliśmy, że elektronika dopracowana przez Mateusza Bieńkowskiego i silnik z tak dużą mocą, nie zagra z naszym zawieszeniem. To była główna przyczyna porażki.

– Podświadomie wiedziałem, że za dwa tygodnie jest wyścig w Sopocie i nie mogę popsuć samochodu. Dlatego musiałem nieco odpuścić. Po Limanowej sprawdzamy samochód, przetestujemy wszystkie możliwości ustawień zawieszenia i dostosujemy je do dużej mocy samochodu. Dziękuję serwisantom, którzy przez cały weekend starali się odpowiednio ustawić zawieszenie. Dziękuję także wszystkim kibicom za liczne przybycie na trasę w Limanowej – było Was widać i dziękuję za wszystkie „Stecu Ognia!” na trasie. Partnerami w 5. I 6. rundzie GSMP są: Sonax, AudioŚwiat.pl, Lubelskie Smakuj Życie.