O kontuzjach, kobietach w wyścigach samochodowych, sponsorach i Formule 2 rozmawiamy z Natalią Kowalską, jedyną polską zawodniczką, rywalizującą w tej serii wyścigowej.

Natalia, zbliża się sezon 2011. Powiedz coś o swoich planach na ten sezon.

- Ten rok będę ścigała się w Formule 2. To już drugi sezon w tej samej serii.

Wiążesz z tym sezonem jakieś oczekiwania?

- Tak, jeszcze w ubiegłym roku miałam i wiązałam z F2 bardzo duże plany. Niestety, kontuzja jakiej nabawiłam się w ubiegłym roku, nie pozwoliła mi nie tylko w pełni wykazać swoje możliwości, ale przede wszystkim uniemożliwiła mi normalne przejechanie wszystkich rund w sezonie 2010.

Dało się zauważyć, że od połowy sezonu działy się dziwne rzeczy.

- Zdecydowanie tak, miałam ogromne problemy z nadgarstkiem prawej ręki, tej która nie tylko trzyma kierownicę, ale również zmienia biegi. Ból był tak duży, że po dwóch-trzech okrążeniach, nie mogłam kontynuować jazdy.

Dlaczego w takim razie jechałaś, dlaczego nie wyleczyłaś tej kontuzji?

- Kierowcy wyścigowi to mocni ludzie, wytrwali, odporni, z charakterem. Nie poddają się tak szybko przeciwnościom. Kobiety w tym gronie, nie odbiegają od reszty. Ta kontuzja ciągnęła się za mną kilka lat. To kontuzja narciarsko-kartingowa. Zła diagnoza, jeszcze gorsze leczenie i narastający problem. Wierzyłam, że obejdzie się bez ingerencji chirurga.

Nie obyło się?

- Niestety, nie udało się. Na testach F2 w grudniu 2010, ręka odmówiła całkowicie posłuszeństwa i trzeba było poddać się operacji.

Dasz radę wystartować w wyścigach?

- Oczywiście, mam taką nadzieję, ba, nawet pewność. Krojono mi rękę w styczniu. Operacja się udała, przeszłam rehabilitację, jeszcze nie trzymałam kierownicy, ale mam nadzieję, że tego nie zapomniałam.

Wcześniej, miałaś inne plany na początek sezonu?

- Tak, ale życie często pisze nam różne scenariusze, inne niż sobie zakładaliśmy. Kierowcy sportowi narażeni są na różne przeciwności. Mnie również to dopadło. Nie mogłam zrealizować swojego planu treningowo-testowego.

Z czym się to wiąże?

- Z tym, że jeszcze nie przejechałam żadnego okrążenia w tym roku, a ostatnie takie prawidłowe, było pewnie na Portimao w lipcu 2010 roku.

Zmieniłaś również sponsora?

- Tak, wcześniej była nim Cyfra+. Musze podziękować za pomoc i zaufanie jakim mnie obdarzono. To dla mnie ogromne wyróżnienie. W tym roku kierownictwo wybrało inną strategię promocji, dlatego też doszło do rozstania. Wspominam ten czas z dużym sentymentem. W tym sezonie występujemy z nowym sponsorem i mamy nadzieję, że z pozytywnym efektem.

Co z nauką?

- Wszystko zgodnie z planem. Nadal studiuję w języku angielskim na Akademii im Leona Koźmińskiego w Warszawie. To już czwarty semestr.

Nie ma Cię jeszcze na oficjalnej liście startowej Formula Two. Dlaczego?

- To naprawdę drobiazg. Już we wtorek, 22 marca moje nazwisko z numerem 77, będzie widniało na oficjalnej liście startowej na Silverstone, w czasie przedsezonowych testów. Kierownictwo Formuły2 ma swój sposób na PR i stopniowe dozowanie emocji. Ja też chyba jestem w tym programie.

Wróćmy jednak do oczekiwań. Czego oczekujesz po tym sezonie?

- Tak naprawdę nie oczekuję niczego nadzwyczajnego. Chciałabym, aby po raz pierwszy w single-seaterach, a drugi raz w mojej sportowej karierze, nikt ani nic nie przeszkadzałoby mi w realizacji wyścigowych zamierzeń. Tylko tyle. Resztę potrafię zdobyć sobie sama.

Tego też Ci życzymy w całym sezonie 2011.

Nie dziękuję ,żeby nie zapeszyć i zapraszam wszystkich kibiców do oglądania relacji z wyścigów Formuły 2 z moim udziałem. Postaram się nie zawieść ich oczekiwań.