W miniony weekend zakończyły się łączone rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski i Wyścigowego Pucharu Polski. Po raz pierwszy w historii zawodnicy górscy wystartowali wspólnie ze swoimi kolegami z torów wyścigowych. Na starcie kibice mogli zobaczyć 75 zawodników w tym Aleksandra Michałowskiego w Lancerze HKS Różowa Pantera, który w tym sezonie walczy o miejsce na podium cyklu GSMP 2012.

Sobotnie zawody ułożyły się dla Michałowskiego bardzo pomyślnie. Po dwóch podjazdach wyścigowych Lubelski zawodnik został sklasyfikowany na trzecim miejscu klasyfikacji generalnej 9 rundy GSMP. Niedziela to jednak wielki pech. W samochodzie uległa awarii cześć odpowiedzialna za zasilanie prądem i Michałowski musiał wycofać się z rywalizacji już po podjeździe treningowym 10 rundy.

Aleksander Michałowski: Sobota rozczarowała mnie pogodą. Prognozy zapowiadały pewny deszcz, a tu rozpogodziło się i świeciło słońce. Ale koniec narzekania pogodowego, bo podczas 9 rundy udało się zdobyć trzecie miejsce w generalce zawodów, tuż za Mikołajczykiem i Nagórskim, którym gratuluję wyniku. Przez cały dzień moje czasy były bardzo zbliżone do czołowych zawodników i miałem plan zaatakować podczas niedzielnych zawodów. Niestety awarii uległa część wielkości pudełka od zapałek i nie udało się wystartować do podjazdów wyścigowych 10 rundy. Szkoda, bo mogło być szybko i wynik byłby dla mnie satysfakcjonujący.

– Jakoś to tak śmiesznie wychodzi w tym sezonie, że wspólnie z Mariuszem Stecem synchronizujemy się i odpadamy z zawodów wspólnie. Awaria trzymała nas już chyba od soboty, bo po raz pierwszy startowałem Panterą z procedury startowej. Tak patrząc się w przeszłość to od 14 lat nie miałem tak pechowego sezonu jak teraz i aż tylu awarii, ale to może też były inne samochody. Chciałbym podziękować ekipie 4Turbo za pomoc podczas akcji naprawczej. Nic trzeba teraz myśleć o Banovcach. To moja trasa numer 1, więc muszę pojechać na te zawody w 100% przygotowany. Dziękuję moim sponsorom firmie SONAX oraz Central Kort za wsparcie podczas tego sezonu. Widzimy się już w przyszłym tygodniu na Słowacji.

fot. Arkadiusz Bar