U naszych sąsiadów, zgodnie z oczekiwaniami, pogoda przywitała polskich zawodników upałem, który nie ustawał aż do bardzo późnych godzin nocnych. Sobota na Litwie, podczas czwartej rundy Mistrzostw Polski Rallycross, tak jak w Polsce, była bardzo gorąca, atemperatura przekraczała 35 stopni w cieniu. Zapowiadały się niezwykle upalne i męczące zawody. Pierwszego dnia odbyło się jedynie badanie techniczne. Ściganie zaplanowano w całości na niedzielę.
Ze skrajności w skrajność – tak można było jednak opisać pogodę panującą nad litewskim torem w ostatni weekend. W sobotę upały, które nie odpuściły nawet o 22.00, a w niedzielę ulewy, które zamieniły tor w jedną wielką kałużę. Trudne warunki pogodowe wymagały od zawodników dużej elastyczności. Okazało się, że najlepsze czasy uzyskują kierowcy, którzy umiejętnie omijają błotne pułapki, kryjące się na optymalnym torze jazdy. W serwisie panował szał docinania opon do granicy możliwości. Okazało się jednak, że gdy deszcz przestaje padać, tor szybko przesycha. Zaczęła się więc „ruletka oponiarska”. Gdy zawodnicy czekali w kolejce na swój bieg, pogoda potrafiła drastycznie się zmienić.
Właśnie w taką pogodową pułapkę wpadł Marcin Wicik. Podczas drugiej kwalifikacji zaatakował rywali na długiej prostej startowej i zdążył się znacznie rozpędzić. Błoto i woda obecne na torze tak wydłużyły drogę hamowania przed ostrym zakrętem, że rozpędzona Fiesta wybiła się na bandzie w powietrze, obróciła i wylądowała na boku poza torem. Marcinowi nic się nie stało, auto nie zostało znacznie zniszczone, jednak o dalszej jeździe nie mogło być mowy. Teraz mechanicy w garażu walczą z czasem, aby dobrze przygotować auto do zawodów w Toruniu.

Z polskich zawodników, poza Marcinem Wicikiem na torze Vilkyciai pojawiała się jedynie reprezentacja klasy narodowej, w składzie: Krzysztof Skorupski, Piotr Naszkowski, Konrad Kacprzak, Jacek Chojnacki, Piotr Kempa i Dariusz Sobecki. Nieprzewidywalne warunki pogodowe namieszały również w wynikach klasy narodowej. Biegi kwalifikacyjne wygrywali kolejno Skorupski, Kempa i Naszkowski. Najtrudniej było w finale, kiedy trasa wyglądała już bardzo źle. Przez moment organizator zastanawiał się nad przerwaniem zawodów, jednak przejaśnienia pomiędzy opadami dawały cień nadziei, że będzie trochę lepiej. Ostatecznie finały ruszyły, ale z opóźnieniem.
W finale klasy narodowej na prowadzenie wysunął się Piotr Naszkowski, drugi jechał Krzysztof Skorupski, tuż za nim Jacek Chojnacki. Skorupskiego i Chojnackiego rozdzielił, po przejechaniu Joker Lapa, Piotr Kempa. Gdy Skorupski wpadł w błoto, Kempa dostał szansę na drugie miejsce w finale. Jednak na kolejnym okrążeniu sytuacja odwróciła się i Krzysztof wrócił na swoją drugą pozycję. Te zawirowania nie dosięgnęły Piotra Naszkowskiego, który oddalał się od rywali. Na samym końcu biegu finałowego awaria w aucie Skorupskiego ostatecznie unieruchomiła auto, ale na szczęście już za linią mety. Kempa finiszował na trzeciej pozycji. Czwarty zawody ukończył Dariusz Sobecki, przed Jackiem Chojnackim i Konradem Kacprzakiem.
Miłą niespodzianką była obecność Romana Castorala. Utytułowany czeski zawodnik przyjechał na Litwę, aby zdobyć punkty do Mistrzostw Polski Rallycross w dywizji 4 i był jedynym przedstawicielem Mistrzostw Polski w dywizji 4. Castoral wywiózł z Litwy komplet punktów i znacznie umocnił się w klasyfikacji łącznej dywizji 4. Zawodnicy mają teraz mało czasu na przygotowanie się do kolejnych zawodów. Już w sobotę w Toruniu odbędzie się piąta runda Mistrzostw Polski Rallycross, będąca również eliminacja Pucharu Polski Rallycross.

