Podczas minionego weekendu na zawodach w Limanowej Marcin Gładysz w świetnym stylu powrócił do Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. W cuglach wygrał kategorię aut przednionapędowych pokonując jednocześnie wielu zawodników startujących w „czterołapach”. Dziewiąte i jedenaste miejsce to znakomity bilans na tak wymagającej trasie. – Samochód spisywał się bez zarzutu, a mechanicy z Volkswagen Racing Polska wykonali rewelacyjną robotę – chwali swoją ekipę Marcin Gładysz.

Auto, które ściga się zwykle w wyścigach płaskich nie miało najmniejszego problemu z podjazdem w Limanowej. Wykorzystując do maksimum możliwości tego przednionapędowego auta osiągałem w gronie 117 zawodników wyniki na granicy pierwszej dziesiątki. Ten rezultat jest satysfakcjonujący, tym bardziej, że konkurowałem z nawet dwukrotnie mocniejszymi autami czteronapędowymi. W pierwszej rundzie Marcin był jedenasty, a podczas jedynego, zaliczanego do VI rundy GSMP podjazdu osiągnął dziewiąty czas. – Cieszy mnie fakt, że udało mi się bardzo równo przejechać cały weekend. Na dwóch ostatnich podjazdach zmieściłem się w dwóch dziesiątych sekundy, co na 6-kilometrowej trasie świadczy o naprawdę dobrej formie zarówno mojej, jak i samochodu.

Kierowca z Tarnowa do granic wykorzystuje możliwości swojego Volkswagena i szuka możliwości poprawy jego osiągów – W przyszłości chciałbym wprowadzić parę zmian do Volkswagena Scirocco, którym startuję. Ważnym elementem byłby napęd na cztery koła, dzięki któremu pierwsze kilkaset metrów po starcie pokonywałbym znacznie sprawniej. Przykładowo na końcu prostej otwierającej trasę w Limanowej traciłem 5 sekund do najszybszych rywali. W pierwszych chwilach po starcie przednia oś nie jest w stanie przenieść pełnej mocy silnika 2.0 TSI na koła.

Drugim elementem byłaby skrzynia biegów. Choć przekładnia DSG pracuje bez zarzutu, to jest zbyt długo zestopniowana i znów nie mogę wykorzystać pełnego potencjału jednostki napędowej. – W ten weekend ani razu nie wrzuciłem „szóstki” i na palcach jednej ręki mogę zliczyć ile razy doszedłem do piątego biegu. Po takich zmianach urwałbym około 7-10 sekund na jednym podjeździe i walczyłbym o podium w generalce – przewiduje Marcin Gładysz.

W ten weekend na karoserii mojego Volkswagena Scirocco zaprezentował się nowy sponsor, Rockstar Energy Drink. Zresztą był on obecny nie tylko na samochodzie – wśród kibiców spacerowały piękne hostessy i stworzyliśmy prawdziwe show. Dziękuję również moim wszystkim dotychczasowym partnerom – firmom: Forch, Energy Solution, Keratronik oraz Greco, a także mojemu Tacie, który czuwał nad wszystkim i bratu, Adamowi za bezcenne wskazówki dzięki którym znacznie lepiej dogadywałem się z moim autem.