GSMP

Mistrzowski tytuł Marka Nygi w pierwszym roku startów w GSMP!

Mistrzowski tytuł Marka Nygi w pierwszym roku startów w GSMP! Marek Nyga w swoim debiutanckim sezonie startów w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski, zwyciężył w grupie N i zdobył tytuł wicemistrzowski w klasyfikacji generalnej. Dokonał tego na trzy wyścigi przed końcem sezonu, z ogromną przewagą punktową nad rywalami. W miniony weekend, na prawie pięciokilometrowej trasie między miejscowościami Wujskie – Tyrawa Wołoska odbyła się 13. i 14. runda GSMP. Dla Marka Nygi, wielokrotnego Mistrza Polski w wyścigach motocyklowych i uczestnika motocyklowych Mistrzostw Świata Endurance, była to okazja do sięgnięcia po zwycięstwo w klasyfikacji gr. N i umocnienie drugiej pozycji w klasyfikacji generalnej. Marek doskonale wykonał zadanie, finiszując w sobotę swoim czterystukonnym Mitsubishi Lancerem Evo IX RS na pierwszym miejscu w gr. N i trzecim w”generalce”. Po opadnięciu emocji związanych ze startem w Załużu, kierowca Korax Komsta Racing Team podsumował ostatnią rundę, swój debiut i zdradził najbliższe plany sportowe…

Marek Nyga: Dzięki ciężkiej pracy podczas całego sezonu, już pierwszego dnia mogłem cieszyć się zdobytymi tytułami. W sobotę wystarczyło przywieźć tylko kilka punktów, jednak nie chciałem kalkulować i pojechałem swoim tempem. Jak to często bywa pod koniec roku, trzeba szczególnie dbać o sprzęt. Dlatego moje Evo IX dysponowało seryjną skrzynią biegów, która wcale nie ułatwiała pracy. Dzięki temu doświadczeniu mogłem w pełni docenić zalety przekładni kłowej. W niedzielę na trasie gościliśmy ogromną liczbę widzów, którzy skutecznie nas dopingowali. Postanowiłem pojechać obydwa podjazdy wyścigowe jak najbardziej efektownie, szerokimi slajdami. Chciałem w ten sposób podziękować kibicom za cały sezon wsparcia, które odczuwałem na zawodach oraz w mailach. Jak się okazało, pomimo użycia opon rajdowych i driftowania, wywalczyłem drugie miejsce w „eNce”. Gratuluję Mariuszowi Stecowi zwycięstwa w klasyfikacji generalnej, a sponsorom Korax Komsta Racing Team, ekipie 4turbo.pl, kibicom oraz organizatorom serdecznie dziękuję!

Dobiega końca mój pierwszy sezon „czterołapem” i sam do końca nie mogę uwierzyć, że w debiucie wywalczyłem mistrzostwo. W styczniu, gdy podjąłem decyzję o startach w GSMP, podchodziłem dosyć luźno do tematu. Z biegiem czasu pojawiły się ambicje i ruszyła ta cała machina, która napędzała mnie podczas startów motocyklami wyścigowymi. Znowu zaczęło się liczyć tylko zwycięstwo! Okazało się, że nie interesują mnie osiągnięcia poniżej najwyższego stopnia podium – taki mam cel w każdym profesjonalnym działaniu. Oczywiście, ten sukces nie byłby możliwy bez zaangażowania wielu osób. Trudno tu wszystkich wymienić i odpowiednio wyrazić wdzięczność, ale szczególne podziękowania należą się Kubie Nabagło, który nauczył mnie jak się kręci kierownicą i pedałuje. Ola i Kajetan Kajetanowiczowie bardzo się starali, żebym stał się szybkim i skutecznym kierowcą. Cała ekipa 4turbo.pl od początku uwierzyła we mnie i dbała o perfekcyjne przygotowanie samochodu oraz obsługę na zawodach.

Ten rok startów nie należał do łatwych. Musiałem szybko zapamiętać trasy, które były całkowitą nowością a przy tym oswoić z bliską odległością drzew. Wraz z upływem czasu i wzrostem doświadczenia nastąpiło odwrócenie proporcji: co powodowało strach – zaczęło mnie bawić. Nauczyłem się wykorzystywać całą szerokość drogi a jazda na krawędzi dodawała mi jeszcze większej adrenaliny. Okazało się też, że wolę trasy zbliżone do rajdowych niż typowo wyścigowe. Spróbowałem swoich sił na prawdziwym oesie i wspólnie z Jackiem Spentanym pojechaliśmy jako „zerówka” odcinek ERG podczas Rajdu Tyskiego. Było szybko, wąsko i z licznymi podbiciami. Po prostu szaleństwo, które uwielbiam! Niestety, rajdy wymagają ogromnego zaplecza finansowego a ja nie mam nazwiska w tej dyscyplinie, dlatego doskonale zdaję sobie sprawę z trudności z uzbieraniem odpowiednich środków.

Załuż był prawdopodobnie moim ostatnim występem w górach w tym sezonie, nie planuję wyjazdu do Limanowej. Marcin Gładysz zaproponował start w wyścigu długodystansowym Seatem Leonem Supercopa w Brnie, a decyzję podejmę w najbliższych dniach. Jeśli uzbieramy budżet, to bardzo chcę pojechać Warszawską Barbórkę. Od tego rajdu zaczęła się moja przygoda ze sportem samochodowym. W ubiegłym roku oglądałem Karową z trybun, to było ogromne show. Teraz marzę, żeby uczestniczyć w nim prowadząc rajdówkę!

Tagi  , , , , ,

Kategoria:

Najnowsze video: