W miniony weekend rozegrane zostały finałowe rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski na Bieszczadzkiej trasie z Wujskiego do Tyrawy Wołoskiej. Na starcie 38. Bieszczadzkiego Wyścigu Górskiego stanęło 82 zawodników, którzy podczas dwóch dni rywalizacji na 4688-metrowej trasie walczyli o zdobycie tytułów mistrzowskich oraz o wygraną w prestiżowym wyścigu sezonu 2012.

Wśród najszybszych kierowców po raz kolejny w tym sezonie pojawił się Aleksander Michałowski w Mitsubishi Lancer HKS „Różowa Pantera”. Po przygodach, jakie dopadły Michałowskiego w Siennej, lubelski zawodnik nie wystartował w Banovcach i pojawił się dopiero na zakończenie sezonu. Sobota to wspaniała jazda i trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej 13. rundy Mistrzostw Polski. Niestety w niedzielę, wszystko potoczyło się tak, jak miało to miejsce podczas poprzednich rund. Samochód odmawiał posłuszeństwa i Michałowski osiągnął metę dopiero na 9. pozycji w generalce finałowej rundy GSMP Załuż 2012.

Aleksander Michałowski: To były super zawody, zorganizowane z pełna pompą, starannie i o czasie. Na tej trasie startuję można powiedzieć od dziecka i znam ją jak żadną inną. Pierwszy dzień był dla mnie bardzo udany. Uwierzyłem w swoje umiejętności i samochód, który kilka razy zawiódł mnie w tym sezonie. Niestety drugiego dnia wszystko wróciło do czasu z przed 13 rundy, która jak sama cyfra wskazuje powinna być dla mnie pechowa, a okazała się szczęśliwa. Auto nie chciało jechać no i 9 pozycja w generalce z pewnością nie daje mi poczucia spełnienia się. Pantera jakby zasnęła już podczas ostatniej rundy, może to ze względu na koniec sezonu?

– Teraz poważnie zastanawiam się nad kolejnym sezonem. W głowie chodzi pomysł sprzedaży auta, ale z drugiej strony wiem, że potrzebuję tej adrenaliny, bez której ciężko żyć. Szukam poważnego sponsora, który zainwestowałby w samochód i kierowcę, którzy są gotowi do wygrywania. Chciałbym bardzo podziękować mojemu sponsorowi firmie SONAX za ten sezon. Udało się zająć 6. miejsce na koniec sezonu w klasyfikacji generalnej GSMP 2012, niestety to nie to na co liczyłem na początku sezonu po wygranej w Korczynie. Chciałbym podziękować również firmie Team Promotion Marketing i PR Sportowy za obsługę medialną podczas całego sezonu, a kibicom za słowa otuchy i gorący doping podczas wszystkich rund.

fot. Robert Duszyk