- To był dla mnie bardzo trudny rajd. Od pierwszego odcinka starałem się jechać szybko, jednak na tej technicznej i wymagającej trasie ciężko mi było dogonić liderujące w grupie R Citroeny, tym bardziej, że odcinki miejscami były bardzo szybkie, a my dobraliśmy trochę za krótkie przełożenie skrzyni biegów, co spowodowało że niektóre fragmenty odcinków pokonywaliśmy na odcięciu, tracąc cenne sekundy – podsumował Mateusz Banaś udział w 19. Rajdzie Rzeszowskim, który zakończył na 21. miejscu w „generalce” i ósmym w grupie R.

- Nie pomogła nam też pogoda. Na drugiej pętli spadł deszcz i jechaliśmy na slickach po mokrym, a gdy przed ostatnim odcinkiem założyliśmy medie, okazało się, że oes Lubenia był prawie w całości suchy. Tak jak i oes Rzeszów w centrum miasta. Drugiego dnia zacząłem trochę zbyt nerwowo i popełniłem kilka kosztownych błędów, dwukrotnie byliśmy poza drogą, tracąc ponad dwie minuty.

- Na trasę powróciliśmy przy pomocy kibiców, którym bardzo dziękujemy! Bardzo się cieszę, że udało mi się osiągnąć metę rajdu. Mimo nie najlepszego wyniku końcowego jestem zadowolony, gdyż rajd ten dał mi bardzo wiele nowego doświadczenia, a meta tak długiego i trudnego rajdu jest kolejnym milowym krokiem w moich sportowych zmaganiach. Następnym będzie udział w zbliżającym się Rajdzie Barum, na który już się cieszę.