Przedostatnie rundy Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski rozegrane zostaną na bieszczadzkiej trasie z Załuża do Tyrawy Wołoskiej koło Sanoka. Odcinek o długości blisko 4600 metrów w najbliższy weekend, 10 i 11 września, będzie stanowił 11 i 12 rundę polskiego czempionatu oraz rundy Mistrzostw Słowacji. Na starcie kibice, którzy przybędą do Załuża zobaczą 93 zawodników, w tym ekipę Stec Motorsport i Ralliart Polska w składzie Mariusz Stec, Marcin Cichocki oraz Sławomir Cichocki. Zespół podczas tych zawodów obstawił wszystkie najmocniejsze grupy. I tak w Openie zobaczymy Steca w „czerwonym diable”, Marcin wystąpi w grupie N Lancerem, a Sławek przeniósł się po występie w Limanowej do grupy A i zobaczymy go w Subaru Imprezie.

Jednym z głównych celów Mariusza Steca na ten wyścig będzie pobicie rekordu trasy, ustanowionego w zeszłym roku przez Marcina Bełtowskiego. – 2.27.856, to czas, jaki trzeba pobić podczas 37. Bieszczadzkiego Wyścigu Górskiego – Grosar 2011 – powiedział Mariusz Stec podczas treningu na lotnisku Ułęż. Z pewnością lider klasyfikacji generalnej oprócz bicia rekordu skupi się na rywalizacji ze Słowackimi zawodnikami. Na starcie pojawi się główny konkurent Steca, Martin Kois w Fordzie Focusie, do zawodów zgłosił się też Igor Drotar w Subaru Imprezie WRC. Do tego musimy doliczyć polskich zawodników, którzy wspólnie z południowymi sąsiadami stworzą już w tą sobotę i niedzielę wspaniałe wyścigowe show, największe na Podkarpaciu.

Mariusz Stec: Chciałbym powtórzyć wynik, jaki udało mi się osiągnąć podczas ostatnich zawodów w Banovcach i już podczas tych rund przypieczętować tytuł Mistrza Polski w Górskich Samochodowych Mistrzostwach Polski. Jestem gotowy do startu w Załużu, auto też odbyło sesję na hali hamowni 4Turbo i wszystko wskazuje na to, że zespół Stec Motorsport ma zapięty występ w 37. Bieszczadzkim Wyścigu Górskim na ostatni guzik. Od ostatnich zawodów auto sprawuje się rewelacyjnie i powinno zadziałać podczas zbliżających się rund rozgrywanych na Podkarpaciu. Tak na prawdę, to wszystko jest w moich rękach, bo mój „czerwony diabeł” pokazał swoje rogi podczas ostatnich rund. Zawody rozgrywane koło Sanoka przyciągają jak magnes na swoją trasę tysiące kibiców.

- Dla nas, zawodników to coś wyjątkowego, startować przy tak doborowym dopingu, jaki otrzymujemy rok rocznie właśnie na tych zawodach. Na liście zgłoszeń mamy 93 zawodników, ponad 30 aut czteronapędowych, czyli zabawa w GSMP rozkręca się coraz bardziej w porównaniu do rajdów, gdzie startuje po 30 samochodów w Mistrzostwach Polski. Co tu dużo mówić, wyścigi górskie stały się przez ostatnie lata główną dyscypliną motorsportu w Polsce. Ten weekend powinien dać mi dużo frajdy z jazdy i rywalizacji z dobrymi polskimi i słowackimi zawodnikami. Oczywiście jest do pobicia rekord Marcina Bełtowskiego z poprzedniego roku i tu widzę swoje szanse.

- Po ostatnim sukcesie na Słowacji udało mi się pozyskać nowego sponsora, jakim jest Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego. Wraz z moimi sponsorami Sonax, Ralliart Polska, Audio-Świat i 4Turbo, jesteśmy w stanie walczyć o najwyższe miejsca w klasyfikacji generalnej międzynarodowych zawodów. Dziękuję ekipie www.wyscigigorskie.pl za wsparcie medialne oraz firmie Team Promotion Marketing i PR Sportowy za obsługę w tym sezonie. Wszystkich kibiców zapraszam do Załuża 10 i 11 września na ogromną dawkę wyścigowej adrenaliny. Moje starty możecie śledzić na facebook.com i na mojej stronie www.stecmotorsport.pl.

Marcin Cichocki: Rok temu właśnie podczas Bieszczadzkiego Wyścigu Górskiego debiutowałem na trasach GSMP. Od tego czasu każdy występ sprawia mi wiele satysfakcji, a ten w najbliższy weekend będzie wyjątkowy. Trasa jest niby prosta, ale to mylne wrażenie. W Załużu liczy się moc auta, która pcha nasze wyścigówki pod dosyć stromą górkę. Jestem dobrze przygotowany do przedostatnich zawodów tego sezonu. Miałem okazję potrenować razem z Mariuszem Stecem w Ułężu, gdzie otrzymałem kilka wskazówek i wyciągnąłem dobrą lekcję. Trasa jest dla mnie znajoma i wiem, że będę mógł na niej powalczyć.

Oprócz treningu, mój misiek odbył sesję na hamowni 4Turbo i został porządnie zestrojony przez Łukasza. Wciągnąłem się w wyścigi górskie. W grupie N w tym sezonie już raczej nie uda mi się nawiązać walki z czołówką, więc skupiam się na osiągnięciu dobrego wyniku podczas zawodów i tu widzę swoją szansę. Na co dzień jestem Warszawiakiem, ale do Załuża wracam jak do siebie do domu i już od miesiąca cieszę się, że przyjadę na Podkarpacie. W porównaniu z rokiem ubiegłym moje auto to całkowita N-ka. W edycji 2010 startowałem mocnym Openem, więc powinienem odczuć różnicę w jeździe.

- Dla mnie jak zawsze ważna jest dobra atmosfera, zabawa i poznawanie tras i rywali, tak aby od sezonu 2012 włączyć się do walki. Po raz kolejny w tym sezonie na trasie zobaczycie dwa auta z nazwiskiem Cichocki. Sławek – mój brat – pojedzie w Załużu Imprezą w grupie A. Trzymam za niego kciuki i życzę wszystkim dobrej atmosfery. Dziękuję moim sponsorom: Audio-Świat, Ralliart Polska, Stec Motorsport, Sonax oraz 4Turbo. Moją obsługą medialną zajmuje się ekipa Team Promotion Marketing i PR Sportowy, a patronem medialnym od początku sezonu jest portal www.wyscigigorskie.pl, za co im bardzo dziękuję. Zapraszam wszystkich kibiców na fantastyczne zawody.

Sławek Cichocki: To drugi występ w tym sezonie w cyklu Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski. Debiutowałem w Limanowej, gdzie zaraziłem się tym sportem. Do Załuża wybieram się, żeby lepiej poznać swoje Subaru i zdobyć kolejne wyścigowe szlify. Rok temu miałem okazję jeździć na odcinku od Załuża do Tyrawy Wołoskiej jako Safety Car, więc trasa nie jest mi obca, a to będzie miało duże znaczenie podczas wyścigowego weekendu. Zmieniłem grupę w której wystartuję, ze względu, iż nie ma co się spinać w N-ce, gdzie Lancery mają od 400-500 koni. Z mojego Subaru tyle nie wyciągnę, więc dlatego decyzja o starcie w grupie A.

- Tu będę mógł pościągać się z Oscarem Azzinim, Andrzejem Papamichalisem i sprawdzić się z Igorem Drotarem w Imprezie WRC. Jestem bardzo ciekaw tej rywalizacji najmocniejszych A-grupowych samochodów. Te zawody to będzie test mojego samochodu oraz moich własnych umiejętności, ale na pewno postaram się jechać dla siebie i nie spinać za mocno. Najważniejsza jest dobra zabawa. Taką małą rywalizację mam z moim bratem Marcinem, który jedzie w grupie N i jestem ciekaw, jak to wyjdzie. Załuż trzeba przejechać i dotrzeć do mety, bo plan na ten rok to jeszcze Sienna oraz Barbórka na zakończenie sezonu. Myślę, że od 2012 roku moje starty unormują się i pojedziemy już w GSMP regularnie. Zapraszam kibiców na trasę i do zobaczenia podczas weekendu.