Przyzwyczajony do zwyciężania, lider klasyfikacji generalnej GSMP, Mariusz Stec, zmierzył się po raz pierwszy z piękną trasą w Limanowej i dwukrotnie stanął na drugim stopniu podium. Tym razem zawodnik teamu Motoricus Motorsport musiał uznać wyższość znakomicie dysponowanych Mateusza Banasia i Marcina Bełtowskiego, któzy rozdzielili między siebie zwycięstwa w siódmej i ósmej rundzie GSMP 2010.

Mam mieszane uczucia po tych zawodach – mówił Mariusz Stec. – Z jednej strony, to chyba najwspanialsza polska trasa wyścigowa, mnóstwo kibiców, a z drugiej jestem rozczarowany, bo nie wszystko grało tak jak powinno i efektem było przegranie obu rund. Na szczęście moim bezpośrednim rywalom poszło też nie za dobrze i dzięki temu utrzymałem fotel lidera, zarówno w klasyfikacji generalnej, jak i grupie Open. Szkoda tylko klasyfikacji sponsorskiej, ale to tylko jeden puncik, więc mam nadzieję, że szybko to nadrobimy i znów obejmiemy prowadzenie.

Drugi z kierowców teamu Motoricus Motorsport, Michał Sowa, zaprezentował identyczną jak na poprzednich zawodach formę i za każdym razem dojeżdżał na drugiej pozycji. – Jestem zachwycony Limanową! Piękna trasa, bardzo profesjonalnie przygotowane zawody, sporo szybkich samochodów – mówił Michał Sowa. – Jestem bardzo zadowolony ze swojej jazdy, bo jako debiutant nawet nie śniłem, że za każdym razem będę dostawał „dzbanek”. Teraz czas na odpoczynek i krótkie wakacje, a pod koniec lipca górscy ściganci zawitają na Słowację, gdzie będą mogli porównać swój poziom z kierowcami z innych krajów.