- Był to nasz rajdowy debiut za granicą – mówią bracia Klementowicz po starcie w Rajdzie Koszyc. – Niestety jak to już przystało w tym sezonie pech nas od początku nie opuszczał. Na trzecim odcinku nowo zastosowane elementy zawieszenia nie wytrzymały przeciążeń, co spowodowało bardzo ograniczoną kontrolę nad samochodem i niestety dalsza jazda nie była możliwa.

- Drugiego dnia na pierwszym odcinku awarii uległ interkom, a hałas panujący w samochodzie ograniczał jakąkolwiek łączność między pilotem i kierowcą, co spowodowało półminutową stratę czasową. Na szczęście od drugiego odcinka zaczęliśmy łapać dobre tempo oraz czuć prawdziwą frajdę z jazdy. Naszym zdaniem pomimo bardzo ciężkich warunków panujących na odcinkach specjalnych chyba nigdy nie jechało nam się z taką radością, gdyż większość zakrętów pokonywana była z dużą prędkością pełnymi bokami.

- Pomimo takiej jazdy niewiele nam brakło, żeby zdobyć pierwsze punkty w klasyfikacji generalnej RSMP! Ten sezon traktujemy bardzo doświadczalnie. Zdecydowanie brakuje nam kilometrów oesowych, a modyfikacje samochodu nie dobiegły jeszcze do końca, więc wiemy, że z rajdu na rajd nasze tempo będzie coraz szybsze. Mamy nadzieje, że Virnik wystartuje w Rajdzie Dolnośląskim i będziemy mogli spróbować zrewanżować się za Rajd Elmot. Nasz start był możliwy dzięki firmom: Kamico, Ocynkownia Śląsk, Interstone, Adria, FerroCarbo.