Zapytany o taktykę podczas dzisiejszego etapu, Adam Małysz mówił o ciągle jeszcze niewystarczającym doświadczeniu, które nie pozwala mu równać się z najlepszymi zawodnikami jeżdżącymi w rajdach od kilkunastu lat. To chyba jednak zbyt duża skromność, skoro po sobotnim etapie jest na czele polskiej klasyfikacji. Wyżej znaleźli się tylko najbardziej utytułowani goście z zagranicy, m.in. Czech Miroslav Zapletal, pierwszy w klasyfikacji i nad Adamem ma 15 minut przewagi.

Sobotnie odcinki specjalne liczyły łącznie blisko 180 km. Przebiegały po szutrowych drogach oraz terenach poligonowych. Połączenie kopnego piasku z wysokimi temperaturami zewnętrznymi stanowiło bardzo morderczą mieszankę zarówno dla aut, jak i dla kierowców. Wiele załóg borykało się z przegrzewającymi się silnikami, nierzadko widać było stojące na poboczu auta, w których załogi gorączkowo zmieniały koła. Jutro zawodnicy również mają do pokonania dwa odcinki specjalne, o łącznej długości 177 km.

Auto ostatnio zostało ochrzczone w Żaganiu i – odpukać – nie sprawia żadnych kłopotów. Na ostatnich rajdach tempo było lepsze, ale szło w parze z przeróżnymi przygodami. Dzisiaj przynajmniej w lesie jechaliśmy bardzo spokojnie – momentami były bardzo ciasne drzewa, gdzie nasz samochód przejeżdżał niemalże na lusterka, gdzie trzeba było kontrolować tor jazdy. Dlatego tempo może nie było aż tak dobre, ale przynajmniej jechaliśmy płynnie. Piąte miejsce jest bardzo przyzwoite – powiedział Adam Małysz.

Baja Carpathia Master Race rozgrywany jest na 5 odcinkach specjalnych o łącznej długości 357,8 km. Impreza jest 2. eliminacją Rajdowych Mistrzostw Polski Samochodów Terenowych, 1. rundą Rajdowego Pucharu Polski Cross-Country, 3. rundą rozgrywek FIA CEZ Cross-Country-Trophy, rundą mistrzostw Czech, Węgier oraz pucharu Słowacji. W ramach rajdu na zbliżonej trasie rywalizują również amatorzy (Master Race).