Stawka już się zacieśniła, a Argentyńczycy nie odpuszczają. Za zawodnikami ostatni etap argentyński, jutro powalczą już w Peru. Spokojnie, rozważnie, ale również niezbyt szczęśliwie jedzie Rafał Sonik. Jednocześnie jest mu bardzo przykro z powodu tego, co się zdarzyło Hołkowi. I znowu jak to w Dakarze, fortuna kołem quada się toczy. Rafał Sonik dojechał do mety, ale to nie był najszczęśliwszy oes w wykonaniu Polaka. Na 377 kilometrach Polak stracił 51 minut 11 sekund. Kolejne problemy, kolejna strata. Ale taki jest Dakar – oby do mety.

Dzisiaj nie poszło mi najlepiej, ale o prawdziwym pechu możemy mówić na przykładzie Krzyśka Hołka. Był jednym z faworytów i miał wreszcie w tym roku szansę na dobre miejsce, jak nie na wygraną. I pech… Drugi raz z rzędu omija go podium. Przyczyną był mały przewód od wspomagania układu kierowniczego – właśnie zazwyczaj tak to się dzieje. Mała rzecz niweczy wielkie plany. Ale najpiękniejsze jest to, że Krzysiek nie wycofuje się i jedzie nadal do mety. Ciężko mu będzie odrobić stratę, pewnie nawet nie jest to możliwe, ale postawa tego wspaniałego zawodnika niechaj będzie przykładem dla innych. Najprościej byłoby się teraz wycofać, ale ma dla kogo dokończyć ten rajd. Tak jak ja, też mogłem się wycofać, ale pamiętajcie – jedziemy dla Was i dla Wa sten rajd dokończymy!