Wróciliśmy do kraju i powoli opadają już emocje związane ze startem w Halls Winter Rally w Utenie na Litwie – mówi Maciej Dominiak – Rajd przeszedł nasze oczekiwania. Wyniki zapewne wszyscy znają ale… organizacja. Coś nieprawdopodobnego. Głównymi obawami przed startem było, jak organizatorzy ogarną podwójne przejazdy oesów i z jakim opóźnieniem pojawimy się na mecie. Nic z tych rzeczy. Wszystko działało jak w szwajcarskim zegarku i po 6 godzinach i przejechaniu 12 oesów zameldowaliśmy się na mecie.

- Oczywiście nie obyło się bez przygód (jak to bywa na rajdzie zimowym). Po pierwszym etapie i serwisie wystartowaliśmy jako najlepsza krajowa załoga. Niestety krótki serwis (zaledwie 23 minuty), uniemożliwił nam wymianę prawego przedniego amortyzatora, który niestety po wielu skokach odmówił współpracy z naszą szóstką. Nia bardzo znając tamtejsze realia liczyliśmy na przynajmniej 45-minutowy serwis, ale okazało się, że do drugiej sekcji jedziemy według „generalki” i ten czas zdecydowanie się skrócił. W związku z tym musieliśmy pojechać trochę wolniej, bo bardzo chcieliśmy być na mecie.

- Setki kibiców (tylu widzieliśmy tylko na rajdach WRC), dopingowały wszystkie załogi, a w razie jakichś problemów (wypychanie z rowu), ofiarnie służyli pomocą. Start bardzo nas usatysfakcjonował. Mieliśmy okazję porównać się z miejscowymi kierowcami, poznać nowe trasy, a przede wszystkim oswoić się z jazdą po lodzie i śniegu na kolcu, co jest doskonałym treningiem przed Rajdem Lotos. Przydałoby się naszym organizatorom podejrzeć, jak można zorganizować zawody o sporej ilości kilometrów oesowych w krótkim czasie. Niestety, co dobre skończyło się i pora wrócić do naszych realiów rajdowych. Przed nami Rajd Lotos i rajdowy debiut w RSMP. Dziękujęmy wszystkim którzy podsunęli nam pomysł startu na Litwie.