O wielkim pechu może mówić Łukasz Łaskawiec, który w tym tygodniu wygrał dwa etapy Rajdu Dakar w klasyfikacji quadów. Czwartkowy, 12 etap rozpoczął świetnie, na pierwszych punktach kontrolnych meldował się jako najszybszy zawodnik. Niestety, około 50 km przed metą na kilka godzin zatrzymała go z pozoru błaha awaria techniczna – uszkodzona zębatka napędowa.

Zawodnicy przeprawili się dziś przez Andy i wrócili do rywalizacji na terytorium Chile. Pokonali 393 kilometry dojazdówki i 319 km odcinka, na którym wydmy Atacamy przeplatały się z szybszymi i bardziej kamienistymi partiami. Stojąc pomiędzy 6 i 7 waypointem, Łoker stracił ponad cztery godziny, co przesunęło go na czternaste miejsce w klasyfikacji generalnej Dakaru. Zawiodła część, którą wczoraj mechanicy profilaktycznie wymienili na nową.

Łukasz Łaskawiec: Dzisiejszy etap był dla mnie bardzo pechowy. Na początku jechało mi się świetnie, trzymałem dobre, szybkie tempo, które dawało mi pierwszą lokatę na punktach kontroli czasu. Między 6 i 7 waypointem, czyli w końcowej partii odcinka musiałem się jednak zatrzymać. Okazało się, że starła się zupełnie nowa, założona wczoraj zębatka i silnik nie mógł przenieść napędu na tylne koła. Nie miałem ze sobą tej części i musiałem czekać na jej dostarczenie przez ekipę Grzegorza Barana, który startuje ciężarówką i któremu chciałbym za pomoc bardzo podziękować. Po naprawie odpaliłem quada i dojechałem do mety. Czuję ogromną, sportową złość – na dwa dni przed zakończeniem rajdu przydarzyła się awaria, która praktycznie wykluczyła mnie z walki o podium w generalce. Nie zamierzam się jednak poddawać. Jutro wstanę, wsiądę na quada i będę walczył tak, jakby dzisiejsze wypadki nie miały miejsca.

Sponsorami zespołu Łaskawiec Rally Team są: Yamaha Motor Polska, CTC Dealer Iveco, Olek Motocykle, firmy Nika II, Meteor oraz Yamaha Motorrad i Motul Kraków. Quad przygotowany jest przez wałbrzyską firmę Yamaha Motorrad (Stanisław Radwański) oraz Jacka Stelmaszyka.

fot. lukaszlaskawiec.com