Dzisiejszy odcinek specjalny Rajdu Merzuga należał do etapu maratońskiego. Niepokonany dotąd Kuba Przygoński zameldował się trzeci na etapie, broniąc pozycji lidera klasyfikacji generalnej. Marek Dąbrowski jest 4, a Jacek Czachor 5. Motocykliści Orlen Team po pokonaniu trasy oddali swoje maszyny do parku zamkniętego bez możliwości dokonywania prac serwisowych i ruszyli do treningu z zawodnikami MotoMaroko. W programie były ponownie pustynne bezdroża, ale również bardzo techniczne, kamieniste trasy, których pokonanie wymagało niezwykłej precyzji.
Dziś zawodników czekał test na wytrzymałość i sprawdzenie granic samych siebie. Zawodnikom siadały ręce i z bólem wypisanym na twarzy kończyli odcinek specjalny. Kuba Przygoński na koniec wymyślił jednak dodatkowe zadanie, każdy z uczestników musiał prowadzić grupę na tzw. kompas. Mały błąd nawigacyjny mógł pozbawić uczestników lunchu, bądź podobnie jak w 1983 roku – kiedy to uczestników Rajdu Dakar zastała burza piaskowa na pustyni Tenere i zgubili szlak.
Na szczęście rajdowcy idealnie wytyczali trasę i zmęczeni, ale jednocześnie bardzo szczęśliwi dotarli na posiłek do miasta Erfound. Zbieg okoliczności sprawił, że tutaj tego samego dnia gościł również król Maroka – Muhammad VI. Po zapadnięciu zmroku, bogatszych o kolejne doświadczenia uczestników wyprawy czekała kolejna niespodzianka. Była to nocna przejażdżka karawaną na wielbłądach do obozu berberyjskiego, w którym spędzili interesujący wieczór, kosztując miejscowych rarytasów i słuchając uważnie porad doświadczonych kolegów z Orlen Team. Sugestie dotyczyły m.in. tego, jak pokonać etap maratoński bez awarii motocykla, lub jak szybko go naprawić, kiedy przydarzy się jakaś usterka.


