Krzysztof Hołowczyc wycofuje się z rajdu Baja Espana Aragon!Krzysztof Hołowczyc i Jean-Marc Fortin zakończyli udział w rajdzie Baja Espana Aragon po awariach układu napędowego ich Nissana Navara. Po prologu i dwóch odcinkach specjalnych prowadzą trzej kierowcy BMW: Peterhansel, Roma i Campos. Dzisiejszy, drugi etap rajdu składał się z dwóch odcinków specjalnych rozegranych w okolicach Saragossy. Pierwszy Belechite-Fuendetodos liczący aż 180 kilometrów, drugi La Muella o długości 137 kilometrów.

Już pierwszy odcinek okazał się bardzo wymagający. Z rywalizacji odpadli bowiem jadący samochodem Proto G-Force lider Pucharu Boris Gadasin, Hiszpan Luis Climent oraz reprezentujący Andorę Pierre Lartigue. Jeden z faworytów rajdu, Francuz Guerlain Chicherit stracił na tym odcinku ponad półtorej godziny do kolegi z zespołu, Stephane’a Peterhansela. Drugie miejsce zajął Nani Roma, a trzecie Filipe Campos, obaj w BMW X3 CC.

Krzysztof Hołowczyc: Pierwszy odcinek specjalny rozpoczęliśmy dość pechowo, bo już około 80.kilometra awarii uległ przedni dyferencjał naszego Nissana i pozostałe 100 km podróżowaliśmy tylko z tylnym napędem. Wydawało mi się początkowo, że to urwała się półoś, ale po mecie odcinka, okazało się, że to dyferencjał. Na tym dość krętym odcinku jechaliśmy, więc pełnymi bokami, ale niestety niezbyt szybko. Ustąpiliśmy drogi Misslinowi w bardzo szybkim ex-fabrycznym Mitsubishi Racing Lancerze, bo w tym kurzu pewnie długo by nie mógł nas wyprzedzić. Straciliśmy na tym odcinku około 15 minut do Stephane’a, ale na szczęście nie wyprzedziło nas zbyt wielu rywali i w sumie zajęliśmy dobre 7. miejsce.

Serwis miał pełne ręce roboty, bo pourywały się również mocowania napędu, ale udało się je pospawać i bez spóźnienia wyruszyliśmy na drugi, krótszy odcinek. Początek drugiego odcinka był obiecujący. Szybko złapaliśmy dobre tempo i na 100.kilometrze wyprzedzaliśmy naszych bezpośrednich rywali: Misslina o 8 sekund, a Mironienkę o ponad 8 minut. Niestety po jednym ze skoków, jakieś 10 km przed metą odcinka, coś chrupnęło i zostaliśmy zupełnie bez napędu. To koniec naszej przygody z Baja Espana, szkoda, że tak krótkiej. Nasza Nawara sprawiła mi niemiłą niespodziankę w imieniny!