Mateusz Lisowski na słynnym brytyjskim torze Silverstone zalicza debiut „all inclusive”. Zawodnik Forch Racing w kwalifikacjach zmagał się nie tylko z czasem i nowym dla siebie obiektem, ale także nieprzewidywalną aurą. Do jutrzejszego wyścigu wystartuje z jedenastej linii.

Typowo brytyjska pogoda nie ułatwiła Mateuszowi Lisowskiemu startu w jego pierwszej czasówce na torze Silverstone. W początkowej fazie tor był mokry i debiutant w Porsche Mobil 1 Supercup notował znakomite czasy w pierwszej dziesiątce. Z biegiem czasu tor przesychał i po założeniu slicków wielu bardziej doświadczonych zawodników wyprzedziło Polaka, który ostatecznie uplasował się na 22. miejscu. Zmienna pogoda zapowiedziana jest również na niedzielę, co oznacza, że utalentowany 22-latek będzie mógł udowodnić, że pomimo młodego wieku i niewielkiego doświadczenia za kierownicą Porsche 911 GT3 Cup jest w stanie przebić się do czołówki.

Mateusz Lisowski: Do połowy sesji kwalifikacyjnej padał deszcz i radziłem sobie bardzo dobrze – utrzymywałem miejsce w pierwszej dziesiątce. Na ostatnie trzy okrążenia wyjechaliśmy na slickach. Niestety jedno z moich okrążeń skreślono, bo podobno wyjechałem poza białą linię. Na pozostałych nie poszło mi już tak dobrze – popełniłem błąd, a na ostatnim skończył się czas. W Anglii pogoda jest dramatyczna, to jakaś katastrofa. Znikąd pojawia się ulewa, potem niemiłosiernie praży słońce, a potem znowu leje. Ciężko jest dobrać odpowiednie ustawienia. Dopóki było mokro utrzymywałem bardzo dobre tempo, tak samo Robert Lukas, który był drugi, ale potem zmieniła się pogoda i nie wszyscy zdążyli zmienić opony. Jutro pogoda będzie zapewne podobna – kompletna loteria.